Kolejne wątpliwości wokół wybuchu granatnika w KGP. Złamano procedury?

Policja o eksplozji nie zawiadomiła inspektoratu budowlanego, który dowiedział się o niej z mediów – ustalił senator KO.

Publikacja: 18.01.2023 03:00

Jarosław Szymczyk

Jarosław Szymczyk

Foto: Fotorzepa, Jakub Czermiński

– Wiele wskazuje na to, że złamano procedury związane z prawem budowlanym – mówi senator KO Krzysztof Brejza. W ten sposób komentuje to, w jaki sposób do wybuchu granatnika w Komendzie Głównej Policji podszedł nadzór budowlany.

Do zdarzenia doszło 14 grudnia, gdy komendant główny gen. Jarosław Szymczyk przestawiał na zapleczu gabinetu prezenty od Ukraińców. Były wśród nich tuby po granatnikach. Nastąpił wystrzał, który przebił sufit, a komendantowi uszkodził słuch.

Zdarzenie budzi kontrowersje, bo broń została wwieziona nielegalnie, a komendant nie poniósł za to żadnych konsekwencji. W wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” mówił, że Ukraińcy przekazali mu granatnik jako bezużyteczny złom. Teraz dochodzą do tego wątpliwości dotyczące działań związanych z nadzorem budowlanym.

Czytaj więcej

Gen. Jarosław Szymczyk: Czuję się ofiarą, nie sprawcą

Zdaniem Brejzy nasuwają się one po lekturze pisma, jakie otrzymał z wojewódzkiego inspektoratu w Warszawie w odpowiedzi na interwencję senatorską. Jak pisze zastępca wojewódzkiego inspektora Katarzyna Matusz: „informacje o zdarzeniu w budynku KGP tutejszy organ uzyskał w godzinach popołudniowych w dniu 15 grudnia 2022 r. z doniesień medialnych”.

Z wyjaśnień inspektoratu wynika, że po uzyskaniu informacji z mediów niezwłocznie postanowił ustalić, czy „doszło do uszkodzenia konstrukcji budynku i czy istnieje w związku z uszkodzeniami budynku zagrożenie życia i zdrowia ludzi przebywających w obiekcie”. Ustaleń nie dokonano jednak w wyniku oględzin, a tylko rozmowy telefonicznej z zarządcą budynku. Miał powiedzieć, że jedynie odpadło kilka pustaków, a elementy nośne budynku nie zostały naruszone. Pracownicy urzędu przeprowadzili kontrolę dopiero po pięciu dniach.

Czy to standardowa procedura po tak groźnym wypadku, jak wystrzał z granatnika? – Natychmiast po zdarzeniu, na skutek którego destrukcji uległy części ścian czy stropów, zarządca ma obowiązek m.in. zawiadomić stosowne organy nadzoru budowlanego. Organy te winny niezwłocznie przeprowadzić kontrolę w miejscu zdarzenia i nakazać zarządcy jego zabezpieczenie oraz uporządkowanie terenu lub wykonanie innych niezbędnych czynności i robót budowlanych, związanych z likwidacją skutków wypadku – wyjaśnia mec. Kinga Grzelak, radca prawny w kancelarii Staniszewski i Wspólnicy.

Czytaj więcej

Artur Bartkiewicz: Polska, czyli państwo z granatnika

Rzecznik komendanta głównego policji insp. Mariusz Ciarka twierdzi, że wszystkie procedury zostały dochowane. – Komenda Główna ma swoich inspektorów nadzoru budowlanego, którzy niezwłocznie dokonali sprawdzenia pomieszczeń, w których doszło do uszkodzeń. W przypadku tak nieznacznych uszkodzeń nie mieliśmy obowiązku informowania ani powiatowego, ani wojewódzkiego inspektora nadzoru budowlanego, jednak aby nie było żadnych wątpliwości, i tak to zrobiliśmy, wojewódzki inspektor został poinformowany – mówi.

Z pisma, które do Brejzy wysłał wojewódzki inspektorat, wynika, że 16 grudnia trafiła do niego ekspertyza z KGP, potwierdzająca, że doszło tylko do niegroźnych uszkodzeń.

Wyjaśnienia policyjnego rzecznika nie przekonują jednak senatora Brejzy. – Z jednej strony policja twierdzi, że ma swoich inspektorów, a z drugiej strony wojewódzki inspektorat w końcu sam wszczyna własną kontrolę. Ponadto Straż Pożarna była wezwana na miejsce, ale po kilku minutach wezwanie anulowano. Ta sprawa to tygiel naginania procedur – mówi.

To nie pierwsze jego ustalenia związane z wybuchem. Np. wojewoda mazowiecki napisał mu, że ochroniarza, który ucierpiał wskutek wybuchu, karetka zawiozła do szpitala MSWiA, jednak po tym, gdy zamknięto oddział w związku z przyjazdem komendanta głównego, karetkę z ochroniarzem odesłano. Ze Straży Granicznej dowiedział się, że komendant przeszedł jedynie kurtuazyjną kontrolę i nie zgłaszał przewozu towarów.

– Wiele wskazuje na to, że złamano procedury związane z prawem budowlanym – mówi senator KO Krzysztof Brejza. W ten sposób komentuje to, w jaki sposób do wybuchu granatnika w Komendzie Głównej Policji podszedł nadzór budowlany.

Do zdarzenia doszło 14 grudnia, gdy komendant główny gen. Jarosław Szymczyk przestawiał na zapleczu gabinetu prezenty od Ukraińców. Były wśród nich tuby po granatnikach. Nastąpił wystrzał, który przebił sufit, a komendantowi uszkodził słuch.

Pozostało 88% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Policja
W całej Polsce zabrzmią syreny. Policjanci oddadzą hołd Mateuszowi Sitce
Policja
Polscy policjanci zaatakowani na granicy z Białorusią
Policja
Policjant na wakacjach uratował dziecko, teraz otrzymał nagrodę. "To był moment"
Policja
Eksplozja granatnika w KGP. Nowe informacje, prokuratura potwierdza
Materiał Promocyjny
Jaki jest proces tworzenia banku cyfrowego i jakie czynniki są kluczowe dla jego sukcesu?
Policja
W całym kraju brakuje 16 tys. funkcjonariuszy. Policja szuka młodych
Policja
Nieoficjalnie: Komendant stołeczny policji ma stracić stanowisko