Rodzice liczący na to, że w przyszłym roku nie będą musieli nic płacić fiskusowi, mogą się srodze rozczarować. Okazuje się, że wprowadzany w Polskim Ładzie tzw. zerowy PIT dla rodzin z czwórką (i więcej) dzieci jest mocno okrojony.

– Z nowej ulgi nie skorzystają zarabiający na wynajmie, umowach o dzieło, prawach autorskich, kontraktach menedżerskich, członkowie zarządu z powołania czy sportowcy. Nie dostaną jej też osoby mające tylko zyski ze sprzedaży akcji, mieszkań czy żyjący z dywidend – wylicza Marek Gadacz, doradca podatkowy, dyrektor w Andersen Tax & Legal.

Czytaj więcej

Dziecko żony daje ulgę podatkową także mężowi

Z czego to wynika? Z treści nowego zwolnienia (o numerze 153) wprowadzanego do ustawy o PIT. Przysługuje tylko osobom mającym przychody z etatu, zlecenia bądź z działalności gospodarczej. Z tego wniosek, że zarabiający w inny sposób nie będą mieli prawa do nowej ulgi.

Przychód, a nie dochód

– Takie ograniczenia różnicują istotnie sytuację podatników i przyczyniają się do ich nierównego traktowania. Trudno zrozumieć, dlaczego Ministerstwo Finansów zawęziło zwolnienie – mówi Marek Gadacz. Dodaje, że zerowy PIT powinien objąć wszystkie rodziny 4+. Tak będzie sprawiedliwiej, unikniemy też niepotrzebnego zamieszania przy rozliczaniu osób zarabiających na różne sposoby.

Podobnego zdania jest Grzegorz Gębka, doradca podatkowy w kancelarii GTA.

– Skoro ustawodawca chce wspierać duże rodziny poprzez ulgi, to nie powinien ich ograniczać jedynie do niektórych kategorii podatników. To tylko niepotrzebnie komplikuje cały system – podkreśla Grzegorz Gębka.

Opisane ograniczenie to niejedyna niemiła niespodzianka dla dużych rodzin. Nowe zwolnienie ma też swój roczny limit – 85 528 zł. Ministerstwo Finansów w materiałach promujących zerowy PIT dla rodzin 4+ (z początku października) w trzech miejscach pisze, że chodzi o dochód. Z uchwalonej przez Sejm nowelizacji ustawy o PIT wynika jednak, że limit odnosi się do przychodów.

– To zasadnicza różnica. Przychodem jest nasze wynagrodzenie za pracę, usługę czy towar. Natomiast dochód to przychód minus koszty jego uzyskania. Te wartości mogą się znacznie od siebie różnić, zwłaszcza w działalności handlowej. Niewątpliwie dla podatników lepsze byłoby, gdyby limit zwolnienia odnosił się do dochodów – mówi Grzegorz Gębka. Dodaje, że limit przychodów uzasadniony jest u przedsiębiorców na ryczałcie, którzy nie odliczają kosztów i nie obliczają dochodu.

Dodatkowe warunki

Zwolnienie ma też kilka warunków. Przede wszystkim przysługuje rodzicowi, który wobec co najmniej czworga dzieci wykonywał władzę rodzicielską.

– Musi więc czynnie uczestniczyć w ich wychowywaniu – mówi Grzegorz Gębka. Dodaje, że spory o obecną ulgę polegającą na odliczeniu od podatku pokazały, iż w praktyce są często duże problemy z ustaleniem, czy ten warunek jest spełniony.

Dodatkowe kryteria są przy pełnoletnich dzieciach (do 25 lat), które się uczą (w szkołach, o których mowa w krajowych lub zagranicznych przepisach regulujących system oświatowy lub szkolnictwo wyższe). Rodzic musi wykonywać obowiązek alimentacyjny, a dziecko ma limity dochodów.

– W nowych przepisach jest wiele odniesień do innych regulacji, wyłączeń, wyjątków. Żeby zerowy PIT dla rodzin 4+ dobrze funkcjonował, powinien być zdecydowanie prostszy – podsumowuje Grzegorz Gębka.

Plus kwota wolna

Zdaniem Ministerstwa Finansów z nowego zwolnienia skorzysta około 110 tys. rodziców. W ich portfelach zostanie rocznie około 335 mln zł. Resort podkreśla, że ulga przysługuje zarówno mamie, jak i tacie. Rodzice, którzy rozliczają się według skali podatkowej, będą też korzystać, niezależnie od zwolnienia, z 30 tys. zł kwoty wolnej od PIT.

– To prawdziwa prorodzinna rewolucja w podatkach i realna pomoc dla polskich rodzin – podkreśla ministerstwo.

Obecnie podatkowo-składkowy pakiet Polskiego Ładu znajduje się w senackiej Komisji Budżetu i Finansów Publicznych. Będzie rozpatrywany na posiedzeniu Senatu 27–29 października.

Etap legislacyjny: w Senacie

Małgorzata Samborska doradca podatkowy, partner w Grant Thornton

Ulga dla rodzin 4+ to kolejny element polityki prorodzinnej. Ma stanowić, co rząd często podkreśla, realną pomoc dla dużych rodzin. Trudno wobec tego zrozumieć, dlaczego ulga została tak mocno okrojona. Przysługiwać ma tylko rodzicom, którzy mają przychody z etatu, zlecenia bądź własnej firmy. A co z pozostałymi? Czy ci, którzy zarabiają na umowach o dzieło, ponoszą mniejsze ciężary wychowywania dzieci? Im państwo nie musi pomagać? Uważam też, że zasady korzystania z zerowego PIT dla rodzin 4+ są zbyt skomplikowane. Za dużo w nowych przepisach odniesień i wyłączeń. Generalnie zresztą Polski Ład, mimo paru dobrych rozwiązań, w niespotykany dotąd sposób gmatwa system podatkowy. To będzie naprawdę rewolucja w rozliczeniach.