Reklama

Stacy Schiff: Salem między racjonalnym a nieracjonalnym

Surowi kalwiniści przebyli długą drogę, by wielbić Boga po swojemu. Nie tolerowali innych wyznań, byli zaciekli i zarazem pełni lęków, pewni siebie, okrutnie racjonalni, nie całkiem amerykańscy.

Publikacja: 17.05.2019 17:00

Jeden z procesów w Salem oskarżonej o czary. Grafika powstała 200 lat później

Jeden z procesów w Salem oskarżonej o czary. Grafika powstała 200 lat później

Foto: Wikipedia

W 1692 roku w Prowincji Zatoki Massachusetts wskutek oskarżeń o czary stracono czternaście kobiet, pięciu mężczyzn i dwa psy. Pierwsze oznaki działalności sił nieczystych pojawiły się w styczniu, egzekucje trwały natomiast od czerwca do września, po czym zapadła nagła cisza wyrażająca szok. Uczestnicy okrutnych wydarzeń czuli niepokój – nie tyle z powodu podstępnej czarowniczej działalności, ile wskutek nieudolnego wymierzenia sprawiedliwości. Wiele wskazywało, że na szubienicę trafiły niewinne osoby, natomiast prawdziwi złoczyńcy uszli karze. Nikt nie ślubował podtrzymywać wiecznej pamięci o zajściach. Przeciwnie, wolano skazać te dziewięć miesięcy na zapomnienie, jednak, jak czas pokazał, bez powodzenia. Salem po dziś dzień roztacza swój czar, pozostaje mroczną legendą naszego narodu, sensacją jak z bulwarówki, dystopijnym rozdziałem naszej przeszłości. Zgrzyta, lśni i podryguje w amerykańskiej historii i literaturze.

Pozostało jeszcze 95% artykułu

4 zł tygodniowo przez rok !

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.

Kliknij i poznaj szczegóły oferty

Reklama
Plus Minus
„Limpopo”: Krokodyla nakarm mi luby
Plus Minus
„Islander: Wygnanie”: Europa po złej stronie
Plus Minus
„Slow Work. Jak pracować mniej i mądrzej”: W rytmie slow
Plus Minus
Gość „Plusa Minusa” poleca. Dr hab. Dagmara Woźniakowska: Lubię wyraźne zakończenia
Plus Minus
„The Ballad of Wallis Island”: Wyspa smutków i radości
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama