Zgodnie z przyjętą przez wszystkie państwa UE regułą traktat lizboński miał wejść w życie, tylko jeśli przyjmą go wszyscy. Proste? Proste. Irlandia przeprowadziła referendum, w którym większość obywateli traktat odrzuciła. Skutek? Traktat nie może obowiązywać.
Referendum zorganizowano w kraju, w którym nastroje proeuropejskie powinny być szczególnie silne. Irlandia otrzymała z Brukseli ogromną pomoc finansową, za traktatem opowiedziały się największe partie i większość mediów. Do jego przyjęcia namawiali zarówno przywódcy innych krajów, jak i autorytety unijne. Każdy obywatel mógł sobie wyrobić zdanie. Miał na to dość czasu i wystarczającą świadomość. Wynika stąd jeden wniosek: ludzie, gdy tylko dopuści się ich do głosu, wypowiadają się przeciwko planom integracji przygotowanym przez polityczne elity. Tak było wcześniej we Francji i Holandii.