Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:
- codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
- pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Na ławę oskarżonych nie trafił nikt z tzw. grupy trzymającej władzę, a tylko producent filmowy Lew Rywin. Na zdjęciu w warszawskim sądzie podczas procesu, 26 kwietnia 2004 r.
Zacznę od tego, że to było dawno temu, w zupełnie innej rzeczywistości. Afera Rywina wydawała się momentem przełomowym w III RP. Sądziłam, że masa krytyczna została przekroczona i będzie możliwe trwałe wyjście z „rywinlandu”, zerwanie z systemem korupcyjnym, który obnażyła sejmowa komisja śledcza. Pamiętam pierwsze wystąpienie Adama Michnika, redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej”, który mówił przed komisją: „dzisiaj patrzy na was cała Polska”, kreśląc podział na „Polskę ludzi uczciwych” i „Polskę skorumpowaną, Polskę łapówek, Polskę mętnej, zagmatwanej mafijnej kombinacji”. To był fantastyczny tekst, wezwanie do walki dobra ze złem, który na mnie naprawdę robił wrażenie. Wydawało mi się, że skoro już coś tak gorszącego ujrzało światło dzienne, to politycy zrobią wszystko, żeby sprawę wyjaśnić i nam trochę tę Polskę naprawić.
Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji: