Takiego finału nikt się nie spodziewał, choć od dawna powtarzano, że przed Polską 2050 przyszłość jest raczej marna. Będąc w złej kondycji, partia zafundowała sobie przewlekły kryzys wokół wyboru nowego przewodniczącego. Zrazu chodziło o trudności techniczne przy okazji wirtualnego głosowania wszystkich członków, ale później wylały się na wierzch wzajemne pretensje skłóconych frakcji. W ruch poszły ujawniane wypowiedzi z zamkniętych forów, gdzie agresja goniła agresję, a minister kultury Martę Cienkowską złapano na języku spod budki z piwem.