Reklama
Rozwiń
Reklama

Jan Maciejewski: Zawsze przy mnie stój

Aniołowie są wśród nas, więc każde potknięcie może być pierwszym krokiem tańca. Czytanie książki na głos – wołaniem proroka.
Jan Maciejewski: Zawsze przy mnie stój

Foto: Fotorzepa/ Robert Gardziński

Nie mówię, żeby od razu spłodzić syna i zasadzić drzewo. Mógłbym zacząć od czegoś mniejszego. Nakarmić kota. Mieć gorączkę, palce czarne od czytania gazet. Zachwycić się linią czyichś ramion, kształtem ucha. Poczuć, jak to jest, gdy zdejmie się buty i rozprostuje wszystkie palce u nóg. Wreszcie się czegoś domyślać zamiast zawsze wszystko wiedzieć.

Aniołowie w „Niebie nad Berlinem” Wima Wendersa nie mają skrzydeł. Reżyser podejmował różne próby z ich strojami. Złociste zbroje, upierzenie mniejszego i większego rozmiaru. Wreszcie kazał aktorom założyć ich własne, ciemne, znoszone płaszcze. I tak chodzili wśród mieszkańców zachodniego Berlina, podsłuchując ich rozmowy, zaświadczając przed nimi o istnieniu wieczności. Zbierając, zapisując w notesie efekty swojej działalności. Takie jak chwila, w której motorniczy na pewnej stacji metra zamiast podać jej nazwę wykrzyczał „Ziemia Ognista!”. Albo starszy mężczyzna czytający swojemu wnukowi fragmenty „Odysei” i fakt, że ten ostatni nie mrugnął podczas słuchania ani razu. Kobieta składająca parasol w czasie ulewnego deszczu, moknąca do suchej nitki. I niewidoma, która wyczuwszy przy sobie obecność Anioła, odruchowym gestem próbowała odnaleźć zegarek.

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama