Łukasza Fabiańskiego można nazwać niespotykanie spokojnym człowiekiem. A jednak nawet on nie krył emocji, gdy trener Graham Potter nie wystawił go w ostatnim meczu przed wygaśnięciem jego umowy na własnym stadionie West Ham. – Czuję się rozczarowany tym, jak dzisiaj to wyglądało. Oczywiście, to nie jest koniec, bo będziemy robili rundę honorową wokół boiska, ale po cichu liczyłem na to, że będzie mi dane pożegnać się w meczu domowym przed własnymi kibicami, będąc chociaż przez chwilę na boisku. Niestety, nie było mi to dane, więc szkoda. Cóż, takie życie – powiedział 40-letni bramkarz w rozmowie z Viaplay.