Zacznę od tego, że inaczej niż w przypadku poprzednich starć, tym razem debata była naprawdę wyrównana. Najłatwiej jest wskazać tych, którym się nie udało. To Sławomir Mentzen, nieumiejący przełamać własnej sztywności, a także wstrzymujący się od atakowania Karola Nawrockiego nie wykorzystał swojej szansy. Zaskakująco słabo wypadła Joanna Senyszyn, której zabrakło już pomysłów na nowy trolling, więc wpadła w tony antyklerykalne. Ale poza tym ta debata niemal wszystkim przyniosła korzyści. Karol Nawrocki był bardziej wyluzowany i nawet jeśli nie powiedział nic nowego, a pewne jego wypowiedzi zahaczały o endeckie stereotypy, to pokazał, że potrafi być normalny. Rafał Trzaskowski także osiągnął wyższy poziom luzu niż poprzednio i zaprezentował swoją bliską ludziom twarz. Adrian Zandberg tym razem może nie był porywający, ale merytoryczny. Hołownia może miejscami zbyt agresywny, ale niezmiennie skuteczny medialnie.
Czytaj więcej
Utrzymać dystans od zrośniętego z religią populizmu, bronić otwartości wobec migrantów i uchodźców, uniknąć schizmy – przed nowym przywódcą Kościoł...
Świetnie, bo z błyskawiczną reakcją, wypadła też Magdalena Biejat, którą typowałbym nawet na zwyciężczynię tego pojedynku. To ona zareagowała na skandaliczne wypowiedzi Grzegorza Brauna, ona przejęła od Krzysztofa Stanowskiego kartki od dzieci proszących o pomoc dla koleżanki z przedszkola, ona wreszcie umiała zwrócić uwagę na kluczowe zagadnienia. I choć z inną częścią jej poglądów jest mi dalece nie po drodze, to muszę powiedzieć jasno: szacun za tempo reakcji i niepozostawienie bez komentarza antysemickiego i antyukraińskiego ścieku, który zaprezentował Braun. I tu punkt też, choć mniejszy, bo reakcja późniejsza, dla Rafała Trzaskowskiego – adekwatna była jego reakcja na wypowiedzi o powstaniu w getcie.
Konserwatywni kandydaci w wyborach prezydenckich bez mrugnięcia okiem przyjmują antysemickie i antyukraińskie tyrady Brauna i Maciaka
Jeśli co mnie jednak zasmuciło, to że spora część bardziej konserwatywnych kandydatów bez mrugnięcia okiem przyjmowała antysemickie, antyukraińskie i antymigranckie, a także proputinowskie tyrady Brauna i Maciaka. To jednak był dla mnie szok, gdy na niewygodne dla niego pytanie o gwałt dokonany przez wujka na 14-letniej dziewczynce Mentzen zaczął opowiadać o migrantach. To zdecydowanie nie ten temat. Szokiem było dla mnie również to, że Nawrocki, Mentzen i Jakubiak nie chcieli oraz nie potrafili odciąć się od antysemickiego szamba, jakie wybiło w wypowiedziach Brauna. Zaskoczeniem jest dla mnie też to, że panowie Maciak i Braun są jeszcze gdziekolwiek zapraszani. Po tej debacie powinien dla nich zapaść absolutny szlaban. Kompletnie nie rozumiem, jak służby mogą tolerować jawnego i lekko ukrytego putinistę. Z jednej strony człowiek, który sławi Putina, a z drugiej antysemita, który obraża ludzi najgorszymi sformułowaniami. Obaj panowie nie powinni mieć dawanego czasu antenowego. Nie powinno się z nimi rozmawiać. Braun nie powinien obrażać uczuć ludzi wierzących, używając na powitanie słów, w których chwali kogoś, kto jest Żydem. Jest, nie był. Jezus Chrystus jest Bogiem i człowiekiem, a jako człowiek jest wciąż Żydem.
Jeśli co mnie jednak zasmuciło, to że spora część bardziej konserwatywnych kandydatów bez mrugnięcia okiem przyjmowała antysemickie, antyukraińskie i antymigranckie, a także proputinowskie tyrady Brauna i Maciaka.
Ale po tej debacie miałem jeszcze jedną głęboką emocję. To poczucie głębokiej bezdomności. Bezdomności człowieka wierzącego, który nie odnajduje się ani w dyskursie lewicy, który pogrąża się w otchłaniach antyklerykalizmu albo w aborcyjnym radykalizmie. Ale trudno też zaakceptować mi jako chrześcijaninowi antymigranckie tyrady i szczucie, a także przyjmowane ze spokojem antysemickie wypociny innego kandydata. To poczucie bezdomności jest we mnie od dawna, ale z każdym tygodniem jest ono coraz silniejsze. I tylko się zastanawiam, na ile liczna jest ta wspólnota bezdomnych, pozbawionych politycznego zakorzenienia?