Dutch rzucił się do wody i zanurkował w ciemności. Tylko gwiazdy oświetlały mu drogę, mógł więc polegać wyłącznie na swoim instynkcie, który wskazywał mu kierunek lepiej niż ktokolwiek. (...) Ratownik jedną ręką obejmował ramiona ofiary, drugą młócił wodę, a równocześnie z całych sił machał nogami, odpychając się od prądu. Kilka chwil później, gdy Raider leżał już na trawie przy brzegu, rozpoczęto sztuczne oddychanie. Młodzi stracili dobry humor: przerażenie zgasiło świąteczny nastrój. Patrzyli z nadzieją i zapewne się modlili.