Reklama

Irena Lasota: To, co teraz czytamy o Ukrainie jest efektem propagandy Moskwy

Wbrew temu, co czytam, poparcie dla Zełenskiego trzyma się od początku wojny w okolicach 90 proc. Nawet Churchillowi popularność w czasie II wojny spadła niżej.
Irena Lasota: To, co teraz czytamy o Ukrainie jest efektem propagandy Moskwy

Foto: AFP

Znowu zima, a z nią ponurość, która często przekłada się na pesymizm i czarnowidztwo. Niestety, to, co można teraz przeczytać o sytuacji Ukrainy, to nie tylko wynik meteorologii, ale i propagandy Moskwy. Nagle posypały się artykuły o niepowodzeniach ukraińskiej kontrofensywy, o wyczerpywaniu się pomocy amerykańskiej i spekulacje na temat osłabiania się pozycji prezydenta Wołodymyra Zełenskiego.

Rzeczywiście po prawie dwóch latach wojny popularność prezydenta mogła osłabnąć, zwłaszcza że w pierwszych miesiącach inwazji sięgała zenitu. Gdy rosyjscy hakerzy niszczą sieć komunikacji internetowej ponad połowy mieszkańców Ukrainy, gdy nie ma prądu i ogrzewania, to nie każdy natychmiast przypomina sobie, że wbrew zaleceniom Zachodu Zełenski nie tylko nie opuścił w lutym 2022 r. Kijowa, wykazywał osobistą odwagę, pokazując się publicznie, ale też znalazł język, który mobilizował społeczeństwo i dodawał mu otuchy. Obronił Kijów oraz Charków. Przemówił też skutecznie do sojuszników, bez których pomocy Ukraina nie wytrzymałaby więcej niż kilka miesięcy.

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama