Reklama

Kataryna: W kolejce po aborcję

Piotr Jacoń: „Na moje życie ja od was zgody nie potrzebuję. Moje córki, kolega i znajoma też nie. I w sumie nie po to stałem godzinę do mojej komisji, by trzy dni po wyborach pisać takiego posta. No, serio nie”.
Kataryna: W kolejce po aborcję

Foto: AdobeStock

Trzy dni wystarczyły, żeby zaczęły się pretensje o niewystarczająco szybką realizację przedwyborczych obietnic w kwestiach najpilniejszych – aborcji i związków partnerskich. Gdy mniejszy koalicjant Platformy Obywatelskiej zapowiedział, że nie zgodzi się na wpisanie do umowy koalicyjnej kwestii światopoglądowych, podniosło się oburzenie, zupełnie jakby obietnice złożone wcześniej przez Donalda Tuska były kiedykolwiek realne. Owszem, zapowiedział w kampanii wyborczej wprowadzenie aborcji na życzenie do 12. tygodnia ciąży, ale nigdy nie wyjaśnił, jak zamierza to przeprowadzić, jeśli nie zyska parlamentarnej większości pozwalającej na odrzucenie więcej niż pewnego prezydenckiego weta. Nie mówiąc o takim „drobiazgu”, jak konieczność ominięcia wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który trzy lata temu uznał aborcję eugeniczną za niezgodną z konstytucją i bez względu na to, co się dzisiaj sądzi o tym wyroku oraz o samym Trybunale, to jednak on obowiązuje i ostentacyjne zignorowanie go byłoby oczywistym psuciem i tak już całkiem zepsutego państwa.

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama