Nikt się chyba nie spodziewał takiego come backu Nowej Fali. Jerzy Kronhold opublikował właśnie zbiór bardzo prywatnych wierszy „Skok w dal", Adam Zagajewski pierwszy raz od lat napisał tekst doraźny i zaangażowany, wracając poniekąd do korzeni nowofalowej poetyki, Julian Kornhauser – ojciec pierwszej damy RP – przerwał długoletnie milczenie, a Ryszard Krynicki, współprowadzący cieszące się zasłużoną renomą Wydawnictwo a5, swej narastającej skłonności do aforyzmu nadał formę haiku.
Na zawsze odszedł być może najwybitniejszy nowofalowiec Stanisław Barańczak, ale ta zasłużona dla polskiej literatury grupa znów – po niemal półwieczu od swych początków – wyrasta na ważną dziś formację poetycką. I to w obydwu odsłonach: jako ta zainteresowana przede wszystkim otaczającą nas rzeczywistością i ta mniej znana, osobista, która nie stroni od wycieczek w stronę metafizyki.
Mówić wprost
Nowa Fala wzięła się z buntu, jak to zresztą z reguły bywa w przypadku pokoleniowych grup literackich, które łączą wspólny punkt wyjścia, podobne cele, niezgoda na zastaną rzeczywistość, a przede wszystkim chęć detronizacji starszych kolegów. Poeci z krakowskiego kręgu „Teraz" (Adam Zagajewski, Julian Kornhauser, Jerzy Kronhold) i poznańskich „Prób" (Ryszard Krynicki, Stanisław Barańczak) mieli przeciwko czemu występować. Mimo odejścia od socrealizmu, postalinowskiej odwilży i zelżenia cenzury w latach 60. polska literatura pogrążyła się w „małej stabilizacji".
Na poetyckiej arenie dominowało dojrzałe już pokolenie „Współczesności" ze Stanisławem Grochowiakiem na czele. Debiutanci z pierwszej połowy lat 60. nie przeobrazili polskiej poezji – ani warszawskiej Orientacji Poetyckiej „Hybrydy", ani wrocławskiej „Grupie 66" nie udało się zająć miejsca uznanych już twórców. Triumfy święcili wciąż autorzy z generacji Grochowiaka, między innymi Jerzy Harasymowicz, Tadeusz Nowak i Miron Białoszewski.
Wprawdzie temu ostatniemu wiele zawdzięczali Krynicki i Barańczak, ale nowofalowcy w pierwszym rzędzie zwracali uwagę na to, że wchodzący w wiek średni autorzy to eskapiści, uciekający w „krainę łagodności" (Harasymowicz), wiejski realizm magiczny (Nowak), lingwistyczny indywidualizm (Białoszewski) czy wreszcie w przesycony grą z tradycją turpistyczny estetyzm (Grochowiak).