Reklama

Jan Maciejewski: Hip-hop i potrzeba podróży

Słuchając podczas zmywania naczyń płyty Kukona, rapera z Biłgoraju, doznałem olśnienia. Zrozumiałem, że hip-hop powiela wciąż te same motywy z tego samego powodu, dla którego Herakles przeżywał podobne przygody.
Jan Maciejewski: Hip-hop i potrzeba podróży

Foto: Fotorzepa/Robert Gardziński

Nigdy nie lubiłem hip-hopu. Drażniła mnie nie tyle estetyka tej muzyki, ile jej powtarzalność. Nieważne, jaki ma kolor skóry, w jakim języku tworzy dany raper, w jego utworach usłyszeć można zawsze tę samą opowieść. Biedny chłopak z owianej złą sławą dzielnicy, który odniósł sukces i teraz musi na swych barkach dźwigać jego przygniatający ciężar. Zawiść tych wszystkich, których pozostawił w tyle w drodze na szczyt, niespełnienie, jakie daje realizacja dziecięcych marzeń, i tęsknotę za domem, który opuścił, gdzie wszystko było prostsze i bardziej rzeczywiste. A jeśli ta historia – jak zazwyczaj bywa – jest zmyślona, jeśli to nie on nawija kolejne wersy, ale one nawijają jego, poddaje się formie tworzonej przez siebie muzyki, tym mocniej stara się wpasować w ten obraz. Podkreśla swoje zepsucie i zagubienie, wydłuża wciągnięte kreski narkotyków czy listy napotkanych podczas swej podróży przez życie prostytutek.

Pozostało jeszcze 81% artykułu

Czytaj bez ograniczeń RP.PL

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

- dostęp do wszystkich treści na serwisie RP.PL,
- Plus Minus – treści publicystyczno-reporterskie,
- 2 newslettery dla subskrybentów,
- w subskrypcji rocznej – dodatkowo magazyny Nauka i Historia
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama