A piszę te słowa jako zawzięty podróżnik, przemierzający dukty medialne od z górą 25 lat. Zaczynałem interesować się kierunkami rozwoju mediów jeszcze w (niesłusznych) latach 80.
Do TVP (odzyskanej) trafiłem w roku 1990, ledwie na chwilę, bo już niecałe trzy lata później dane mi było budować zręby pierwszej polskiej telewizji prywatnej. Miałem więc szybko własne pole do zaorania, a w głowie jasne wyobrażenie komercyjnych plonów, jakie kiedyś urodzi. Towarzyszyła temu arogancja tak wielka, że już na początku lat 90. uznałem, iż gazety to przeżytek i niewiele trzeba będzie czasu, nim zostaną skonsumowane przez żywy obrazek.