Reklama

Tam, gdzie nuda jest najgroźniejsza

Podpułkownik Danuta Augustyniak, z wykształcenia technik żywności, pracę w więzieniu podjęła w połowie lat 80. i nie zamierzała zostać w nim dłużej niż rok. Nie dostała się na wymarzone studia, a zarobki w Służbie Więziennej wydawały się kuszące. Na dodatek była to jedna z pierwszych jednostek mundurowych, które zaczęły przyjmować kobiety w swoje szeregi. Aczkolwiek nie była gotowa na ich obecność. Przedsiębiorcza Danuta Augustyniak, nauczona przez rodziców, że chcieć, to móc, szybko pojęła funkcjonowanie tego szorstkiego samczego świata. W swej karierze zajmowała niemal każde stanowisko. Przez wiele lat była zastępcą dyrektora największego w Polsce aresztu śledczego na warszawskiej Białołęce. Swoje wspomnienia spisała w książce „30 lat za kratami. Osobista opowieść dyrektorki polskiego więzienia".
Tam, gdzie nuda jest najgroźniejsza

Foto: materiały prasowe

Augustyniak podkreśla, że powszechne wyobrażenie o zakładach karnych odbiega od więziennej rzeczywistości. Zostało zbudowane głównie na popularnych filmach i serialach, które często utrwalają wizerunek agresywnych i bezdusznych funkcjonariuszy. Owszem, mają oni dużą władzę nad więźniem, ale też ponoszą ogromną odpowiedzialność – również karną, jeśli na przykład więzień pod ich nadzorem popełni samobójstwo. Na dodatek Służba Więzienna jest nieustannie narażona na agresję i prowokacje ze strony osadzonych. W związku z tym funkcjonariusze żyją w ciągłym stresie, poczuciu zagrożenia i zamknięciu.

Pozostało jeszcze 84% artykułu

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama