Drogę z sennego Stepanawanu, noszącego niegdyś nazwę Dżalaloglu (syn Dżalala), do granicy gruzińskiej spowija gęsta mgła. Mży. W zamieszkanym przez Ormian katolików Mecawanie pytam o drogę. Nikt jednak nie wie, gdzie jest wieś Dzjunaszogh. Dopiero po jakimś czasie ktoś w końcu kojarzy, że chodzi o Kyzyłszafag – po azerbejdżańsku Czerwony Świt. Choć nazwę wioski zmieniono w 1991 roku w ramach konsekwentnie wdrażanej od lat trzydziestych ubiegłego wieku armenizacji nazw topograficznych, zupełnie się nie przyjęła. Nie tylko w przypadku Dzjunaszogh. Dla wielu w Armenii Giumri jest wciąż Leninakanem, Wanadzor – Kirowakanem, a ulica Hanrapetutian (przy której mieści się polska ambasada) – ulicą Alawerdian.