Reklama

Bogusław Chrabota: Kilka słów o białym koniu

Powrót do Platformy Obywatelskiej Donalda Tuska jest i zapewne pozostanie transferem sezonu. Trudno odgadnąć, czy zrewolucjonizuje polską politykę. To okaże się post factum. Niemniej o przełomie można mówić już dzisiaj. I jest to przełom mentalny po obu stronach sporu, bo znów mamy obie strony. Jak niegdyś. A wszystkie inne podziały sceny politycznej chwilowo przestają się liczyć.
Bogusław Chrabota: Kilka słów o białym koniu

Foto: Fotorzepa/ Jerzy Dudek

Reklama

Kiedy jesienią 2014 roku, tuż po ogłoszeniu, że Donald Tusk będzie z poparciem Angeli Merkel kandydował na przewodniczącego Rady Europejskiej, napisałem, że to pierwszy Polak z taką rolą w Europie od czasów jagiellońskich, dotknęła mnie fala hejtu. Klasyka, rzec można. Zamiast docenić, że Polska, w tym czasie wciąż jeszcze prymus i beniaminek europejskich elit, obsadzi tak prestiżową funkcję, polityczni przeciwnicy Tuska i tzw. prawicowe media wylali na niego całą beczkę pomyj. Tusk w tej narracji był popychadłem Niemiec, marionetką w rękach Merkel, rejterował przed polskim wymiarem sprawiedliwości. I w ogóle do niczego się nie nadawał, by już nie wspomnieć o rzekomym braku zdolności czy umiejętności językowych. Nie tylko nie wróżono mu sukcesu, ale zakładano krótką i kompromitującą karierę na brukselskich salonach.

Pozostało jeszcze 80% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama