Reklama

Michał Szułdrzyński: Daleko od Lecha Kaczyńskiego

Pierwszego dnia myślałem, że to jakieś nieporozumienie, nieszczęśliwy zbieg okoliczności. Więc przyjrzałem się dnia następnego. Wciąż nie mogłem uwierzyć. Niczym na rybki w akwarium patrzyłem na to zjawisko przez kilka kolejnych dni. I cały czas nie mogłem uwierzyć. Po prostu nie mieściło mi się w głowie, że można tak szybko roztrwonić wysiłek pokoleń, które starały się po tragedii II wojny światowej na nowo ułożyć relację między Polakami a Żydami, zaś po 1989 roku również między niepodległą Polską a państwem Izrael.
Michał Szułdrzyński: Daleko od Lecha Kaczyńskiego

Foto: Fotorzepa, Waldemar Kompala

Wysiłek Kościoła, Jana Pawła II, intelektualistów, polityków, dyplomatów. Ludzi lewicy, ale też wybitnych przedstawicieli prawicy, jak chociażby śp. Lecha Kaczyńskiego.

Co się takiego stało, że do mainstreamu przenoszą się poglądy, których jeszcze niedawno wstydziliby się użyć ludzie przyzwoici? Że teorie a la Stanisław Michalkiewicz o żydowskim światowym spisku czyhającym na polskie mienie stają się niemal oficjalnym głosem w dyskusji? Co się stało, że wydawać by się mogło szanowani publicyści zaczynają używać słów takich jak „parchy", że w programie satyrycznym telewizji publicznej prowadzone są w żartobliwym tonie dyskusje o wyższości krematoriów nad komorami gazowymi? Miała być dobra zmiana, ale coś poszło nie tak. Bardzo nie tak.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama