W lutym 1987 roku telefon z kurii biskupiej w sprawie ołtarza na mszę III Pielgrzymki Jana Pawła II. Bóg – Bogu ołtarz. Na ołtarz ten wstąpi Ojciec Święty. Zadanie paraliżuje, przeraża niewykonalnym. Niepewność, zwątpienie, strach. Czy wolno mi? Czy się odważę? Czy przyjęcie propozycji nie będzie aktem zuchwalstwa, pychy nawet? Jak oddać to, co niewidzialne, nierozpoznawalne? Jak określić nieokreślone? Wadzę się ze sobą w cierpieniu, wśród niebezpieczeństw, błądzeń. Przecież byłaby to moja do Boga modlitwa. Bezlitośnie publiczna. Obnażająca mnie spowiedź. Pokonać wstyd, odpowiedzialność. Z jaką intensywnością mówić? Jaki zaproponować kształt, formę w przestrzeni? Jaki klimat, kolor? Jakie wybrać symbole, metafory? Jak je przełożyć na język działań plastycznych? Ciężar świadomości, miejsca i czasu. To czas trudny, konfliktów, goryczy, rozczarowań, beznadziejności czekania. Codzienności ponad siły. I to miejsce – Gdańsk. Niepokornej dzisiejszości. Czy potrafię dokonać wyboru, zharmonizować wielość koniecznych elementów, wyciszyć siebie, a zachować odrębność. Zwalczyć nawyki teatru, a jednak przypomnieć gościowi jego młodzieńcze (teatralne) fascynacje. Jak uzyskać najdoskonalszą widoczność, która zbliża najodleglejszego uczestnika uroczystości? Tak – widoczność, skala i funkcjonalność przede wszystkim.