Każdy grający we współczesne gry bez prądu zna ten ból. Wszystko jest gotowe. Udało się znaleźć termin i zebrać graczy, nikt nie odwołał swojego przybycia w ostatnim momencie. Tytuły ściągnięte z półek, instrukcje przeczytane, wszyscy się schodzą. A tu klops – ktoś czegoś nie dopilnował, źle policzył i… przyszło za dużo osób. Mieliście grać w supergierki czteroosobowe, a do stołu zasiada pięciu graczy. W takim przypadku jeszcze tragedii nie ma, gdyż znajdzie się sporo tytułów dla takiego grona. Ale gdy jest nas sześcioro czy siedmioro, zaczynają się kłopoty. Można wtedy wyciągnąć „Scythe” albo „7 cudów świata”, lecz nie zawsze jest chęć na tak zaawansowane gry, zwłaszcza jeśli graczom brakuje doświadczenia. Wówczas na pomoc przychodzą nam takie tytuły jak „Oskubani”.