Reklama

Sofokles na ośle

Popkultura już nawet nie walczy z klasykami, jest rozkosznie nieświadoma ich istnienia: ale oni kołaczą, krążą, nie dają spokoju.
Sofokles na ośle

Foto: AFP

Anachronizmy też się starzeją: w czasach Wincentego Rapackiego, którego zbiór zapisków teatralnych przypomniano niedawno na blogu Biblioteki Narodowej, postacie „wujaszka z prowincji" i „zaniedbanego starca" kreowano, odziewając grających ich aktorów w wyciągnięty surdut. Dziś taka charakteryzacja byłaby najzupełniej chybiona: nikt, prócz najodważniejszych hipsterów, nie wie, jak wygląda surdut, a wujaszek z prowincji, jeśli w ogóle pojawia się na scenie, nosi, jak wiadomo, skarpetki do sandałów i zaczeskę.

Filolog klasyczny jako osoba i powołanie wydaje się być dziś równie odległy jak surdut: bywał uosobieniem staroświecczyzny sto lat temu, pokasłując i zrzędząc. Filologiem był wszak profesor Pimko, od śmiesznych filologów roi się w operetkach fin de siecle'u; ba, jeszcze młody Zbigniew Herbert drwi z filologów rozbierających wiersz poległego poety, aż jego lament „wygląda jak salamandra objedzona przez mrówki". A jednak są i manewrem przebiegłym niczym Hannibal nad Jeziorem Trazymeńskim biorą odwet.

Choćby Stanisław Tekieli, warszawski polihistor i poliglota, który opublikował właśnie „Burdubastę": zbiór sentencji i powiedzeń łacińskich, „z pretensjonalnymi cokolwiek – jak zastrzega się w podtytule – przypisami filologiczno-kulturowymi".

4 zł tygodniowo przez rok !

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.

Kliknij i poznaj szczegóły oferty

Reklama
Plus Minus
Polska nie była imperium. I dobrze. Kacper Kita o micie imperium i nowej geopolityce
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Plus Minus
„Niebo. Rok w piekle”: Przejmująca cisza
Plus Minus
„Canes of Karabakh”: Złapać oddech
Plus Minus
„Ride 6”: Szalone i profesjonalne wyścigi
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama