Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:
- codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
- pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Katowice, rok 1996
Bicie dzwonów. Kamera najeżdża na klasztorny wirydarz. Jesień. Ludzie ubrani w ciepłe kurtki, płaszcze. Kolejka zakręca kilka razy, przesuwa się jednak szybko. W tle słychać komunikat: „Uwaga, uwaga! Przed podejściem do leczenia należy zdjąć płaszcz. Po zakończeniu leczenia należy szybko przesunąć się do przodu, ustępując miejsca następnej osobie. Przyjęcia Clive'a Harrisa są całkowicie bezpłatne i bezinteresowne".
Kolejka rozmawia.
– Najbardziej skutecznie leczy nowotwory – stwierdza jedna z kobiet. Druga dodaje, że jak już dojdzie do uzdrowiciela, to może będzie jakoś inaczej żyła. – Może nie będzie mnie już więcej boleć – mówi z nadzieją w głosie.
– Gdybym nie była tak chora, jak jestem, to nigdy bym tu nie przyszła – dodaje kolejna.
– Przyszedłem, bo nie mam nic do stracenia. Wieszam się. Nowotwór mam – tłumaczy mężczyzna.
– Ciężkie bóle mam. Dwa razy byłam już w agonii. Jeżeli tu mi nic nie pomoże, to... – tym razem w głosie kobiety nie słychać żadnej nadziei.
Kamera wciąż przesuwa się wzdłuż kolejki. W końcu wchodzi do środka klasztoru. Tłum ciągnie się w labiryncie korytarzy. Wreszcie pojawia się on: Clive Harris. Nadzieja. Dziarskim krokiem przemierza pomieszczenie. Pod czarnym kożuszkiem wzorzysta koszula. Na lewo i prawo rozsyła uśmiechy. Zatrzymuje się na środku. Podwija rękawy. Po bokach ustawia się dwójka asystentów. Zaczyna się seans.
Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji: