Reklama

Chrabota: Wołyń i umieranie polskich kresów

Filmu Antoniego Krauzego „Smoleńsk" raczej się nie bałem. Realny Smoleńsk dostatecznie już dzieli Polaków i jest to przepaść, choć to wyjątkowo smutne, na kilka pokoleń.
Chrabota: Wołyń i umieranie polskich kresów

Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński

Bo ów tragiczny Smoleńsk to nie tylko stosunek do trudnej prawdy. To także, a może przede wszystkim, oś naszych podziałów, biegunowo różnych koncepcji patriotyzmu, pojmowania historii, ale także narodowych idiosynkrazji, z rusofobią na czele. Dlatego smoleński podział jak blizna blaknął będzie przez dziesięciolecia, by znaleźć swój finał w niewiadomej dekadzie kolejnego stulecia.

Nadchodzi jednak inny film, którego boję się stokroć bardziej niż „Smoleńska". To „Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego, który polską świadomość może przeorać w sposób znacznie głębszy i bardziej dramatyczny. Otworzyć ranę, ożywić ból i pogubić nas na nowo. Dlaczego? Nie tylko ze względu na magię kina Smarzowskiego. Bo choć to artysta wyjątkowo wyrazisty, doskonały warsztatowo, o nieograniczonym zasobie środków wyrazu, obraz świata z jego poprzednich filmów można było przetrawić w sobie i jakoś znieść.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama