Korespondencja z Kataru

Nie zatrzymał się pan wczoraj w strefie wywiadów po meczu, tylko niemal pan przez nią przebiegł. Nie chciał pan w tych emocjach czegoś za dużo powiedzieć?

Sławomir Szmal: Były we mnie tak olbrzymie emocje i nerwy, że nie chciałem rozmawiać z dziennikarzami. Nie zachowałem się po męsku, nie stanąłem przed wami, ale w takich sytuacjach lepiej czasem trzymać język na wodzy.

W którym momencie poczuliście wczoraj, że ten mecz jest kontrolowany przez sędziów?Był jakiś taki szczególny moment?

Właściwie od samego początku czuliśmy, że nie możemy grać obrony, do której jesteśmy przyzwyczajeni. Na parkiecie szybko się wyczuwa, na ile sędzia danego dnia pozwala, jak twardo i agresywnie możesz grać w obronie. Nie było wątpliwości, że każde nasze ostrzejsze wejście kończy się karami dla nas albo kartkami. Gdy posypały się pierwsze kary, każdy z nas widział, że nie możemy w defensywie niemal nic.

Myśli pan, że przy normalnym sędziowaniu bylibyście w stanie z Katarem wygrać?

Wydaje mi się przede wszystkim, że piłka ręczna potrzebuje pewnych zmian. Na tak dużych imprezach warto by się zastanowić nad powtórkami wideo, nad jakimś systemem challenge, jak to ma miejsce chociażby w siatkówce. Kamery kontrolujące pole sześciu metrów byłyby dobrym pomysłem.

Sportowo czuliście się lepsi od Kataru?

Tak.

Autopromocja
TYLKO U NAS

Ambasador Chin w Polsce Sun Linjiang o nowej ofercie współpracy Pekinu z Warszawą

CZYTAJ

Nie można powiedzieć jednak, że przegraliście tylko przez sędziów. To nie jest zła drużyna.

Nie twierdzę, że to kiepski zespół. Większość zawodników grała w bardzo dobrych europejskich klubach, wiedzą, na czym polega piłka ręczna. Wczoraj naprawdę z dobrej strony pokazaliśmy się w ataku i gdyby pozwolono nam na naszą agresywną obronę, jestem pewien, że udałoby się nam zwyciężyć.

Chciał pan oglądać powtórki meczu z Katarem, sprawdzić już na spokojnie, jak to wyglądało, czy woli pan nie wracać do tego spotkania?

Zaraz po meczu bardzo chciałem go obejrzeć i upewnić się w swoich odczuciach z parkietu. Niestety w telewizji trafiłem tylko na jakieś skróty, gdzie tych kontrowersyjnych decyzji sędziów nie było. Dziś już na spokojnie twierdzę, że nie ma co do tego meczu półfinałowego wracać, niczego już nie zmienimy.

Tym bardziej żal, że nie zagracie w finale, że dla pańskiego pokolenia, to prawdopodobnie ostatnie mistrzostwa świata.

Nie wiem jak reszta chłopaków, ale trzeba pamiętać, że za rok mamy mistrzostwa Europy u siebie, następnie są igrzyska w Rio, więc jeszcze są ważne cele przed nami. Starsi zawodnicy wciąż chcą grać w kadrze, pojawiło się kilka nowych twarzy, ważne, że w tej drużynie jest jakaś kontynuacja. Przede wszystkim jednak chciałbym, żebyśmy dobrze wypadli na mistrzostwach Europy w Polsce. Życzyłbym sobie, żeby zapanowała gorączka piłki ręcznej u nas w kraju, żeby jak najwięcej ludzi się zaraziło handballem.

Na naszym turnieju my będziemy mogli liczyć na gospodarskie sędziowanie?

Nigdy od nikogo niczego nie chciałem. Wolę na wszystko zapracować sam. Dlatego życzyłbym sobie, żeby u nas w kraju arbitrzy przede wszystkim sędziowali fair. Gdy przegrywasz po sportowej walce, możesz mieć pretensje wyłącznie do siebie. Jeśli dzieje się to w innych okolicznościach, jak wczoraj z Katarem, to pozostaje zbyt wiele niedomówień i ogromny niedosyt.

Trzeba teraz rozbity psychicznie zespół zebrać w całość i powalczyć o brązowy medal z Hiszpanami. Pańska rola jako kapitana jest szczególna w tym momencie.

Po każdym przegranym meczu najgorszy jest poranek. Nie dość, że człowiek jest zmęczony, to jeszcze trzeba znaleźć mobilizację do dalszej ciężkiej pracy. Po meczu z Katarem wątpię, by ktokolwiek z nas miał za sobą udaną, normalnie przespaną noc. Wydaje mi się, że jednak do południa wszyscy odpoczną i już od wieczora zaczniemy normalne przygotowania.

Hiszpania to trudny rywal, ale przynajmniej nie wywołuje w was poczucia bezsilności, jak chociażby Francja.

To mecz o medal, naprawdę chciałbym, żeby zawisł na mojej szyi. Nie zgadzam się, że Francja nas onieśmiela. W zeszłym roku walczyliśmy z nimi bardzo twardo. Z Hiszpanami do tej pory niespecjalnie nam szło. Ale jest to ostatni mecz tych mistrzostw i trzeba te resztki energii z siebie wykrzesać i zostawić całe zdrowie na parkiecie.

W trzech zdaniach największe atuty reprezentacji Hiszpanii.

Obrona to ich największy atut. Grają bardzo agresywnie w defensywie. Kolejny ich atut to mój klubowy kolega z Vive Kielce, Julen Aguinagalde, który jest bardzo często wykorzystywany przez partnerów z drużyny, a to jeden z najlepszych kołowych na świecie. Trzeci atut to ich gra indywidualna. Nie dość, że są nieźle przygotowani fizycznie, to jeszcze są bardzo zwinni i dobrze wyszkoleni technicznie.

- rozmawiał Piotr Żelazny