Przekonał się o tym przedsiębiorca w jednym z miast na Kujawach. Od 1998 r. miał zezwolenie na zarobkowy przewóz osób regularną linią numer 22. Wydane zostało ono jeszcze pod rządami starych przepisów transportowych z 1997 r. Po siedmiu latach od uzyskania zezwolenia przewoźnik chciał radykalnie zmienić rozkład jazdy, jednak odmówił złożenia wniosku o zmianę zezwolenia.

Kontrola potwierdziła, że zaczął jeździć według nowego, niezatwierdzonego rozkładu – zmieniły się godziny odjazdów, pojawiły się też nowe kursy. Dlatego miasto cofnęło przewoźnikowi zezwolenie. Powołało się na ustawę o transporcie drogowym (DzU z 2001 r. nr 124, poz. 1371 ze zm.), która w 2002 r. utrzymała stare zezwolenia. Są one ważne tylko wraz z obowiązującym rozkładem jazdy, stanowi on zatem jego istotny element.

Sprawę ostatecznie musiały rozstrzygnąć sądy administracyjne. Najpierw zajął się nią Wojewódzki Sąd Administracyjny w Bydgoszczy. Przewoźnik tłumaczył, że zmienił rozkład, aby móc skutecznie rywalizować z Miejskim Przedsiębiorstwem Komunikacyjnym, spółką komunalną należącą do miasta, które ostro konkuruje z jego firmą. Sędziowie podkreślili, że art. 24 ust. 4 pkt 2 ustawy przewiduje, iż zezwolenie cofa się w razie naruszenia lub zmiany warunków, na jakich zostało wydane oraz określonych w tym zezwoleniu. Skoro więc przewoźnik samowolnie wprowadził nowy rozkład jazdy, to organ administracji zasadnie cofnął mu zezwolenie.

Sąd nie zgodził się ze stanowiskiem przewoźnika, że może samodzielnie zmieniać rozkład jazdy i wystarczy tylko o tym poinformować władze miasta, nie ma bowiem sensu przy każdej, nawet drobnej, zmianie występować o poprawienie zezwolenia.

Naczelny Sąd Administracyjny ze względów proceduralnych oddalił skargę kasacyjną (sygn. II GSK 109/08)

. Jego zdaniem była ona źle sporządzona, bo zawierała tylko ogólnikowe zarzuty, bez wskazania konkretnych przepisów, które – zdaniem przewoźnika – zostały naruszone.

Wyrok jest prawomocny .