Wiceminister finansów Jacek Kapica poinformował niedawno, że rząd nie planuje dalszych podwyżek podatku akcyzowego na papierosy. W przypadku tego podatku Polska osiągnęła już bowiem narzucone przez Unię Europejską minima, i to przed wymaganym czasem.

– W końcu Ministerstwo Finansów nas zrozumiało! – cieszy się branża tytoniowa. To właśnie na jej zlecenie powstał niedawno raport „Akcyza na papierosy. Wyższa stawka – niższe wpływy". Autorzy raportu przygotowanego przez renomowaną firmę konsultingową PwC przekonują, że dalszy wzrost podatków będzie miał dla państwa tragiczne skutki, bo przełoży się na spadek dochodów budżetowych. Zapominają jednak wspomnieć o gigantycznych kosztach, jakie konsumpcja produktów tytoniowych nakłada na społeczeństwo już teraz.

Cena zdrowia

W Polsce co roku z powodu palenia umiera ponad 74 tys. osób, w tym ponad 4,5 tys. z powodu biernego palenia. To jeden boeing 737 pełen Polaków strącany codziennie. Gdyby podobne zniszczenie siała obca armia, a nie kilka zagranicznych koncernów tytoniowych, odpowiedź polskiego rządu byłaby zapewne znacznie bardziej stanowcza niż zwykła podwyżka podatku. Przekładając na pieniądze, koszt dla gospodarki wynikający z tych przedwczesnych śmierci to suma rzędu 60 mld złotych rocznie. Kwota ta nie obejmuje ani kosztów leczenia, ani niematerialnych strat wynikających ze śmierci bliskich osób. To wielokrotnie więcej niż 18 mld zł, jakie rocznie przynoszą budżetowi wpływy z tytułu akcyzy na wyroby tytoniowe. Utrzymanie niskich podatków na papierosy po prostu się nie opłaca.

Prowadzenie polityki podatkowej wobec wyrobów tytoniowych ma przede wszystkim wpływać na wielkość spożycia tych produktów, a co za tym idzie – jakość zdrowia publicznego. Potwierdzają to zarówno dyrektywa w sprawie struktury oraz stawek akcyzy od wyrobów tytoniowych (w preambule), konwencja ramowa w sprawie kontroli wyrobów rynku tytoniowego (w przepisie dotyczącym opodatkowania wyrobów tytoniowych), której stroną jest Polska, jak i polskie ustawodawstwo. W tym kontekście warto wskazać też na wiele badań naukowych, które potwierdzają skuteczność środków podatkowych jako instrumentu ograniczania konsumpcji tytoniu. Wskazują one, że podatki na wyroby tytoniowe stanowią jeden z najbardziej skutecznych środków polityki antynikotynowej. Zwiększenie podatków o 10 proc. przekłada się na zmniejszenie konsumpcji o 3 do 5 proc. Raport przygotowany na zlecenie branży tytoniowej w ogóle nie odnosi się do tych korzyści.

Mit szarej strefy

Autorzy raportu sugerują, że wzrost stawek nie powoduje zmniejszenia liczby palaczy, ale jedynie ich przesuniecie do szarej strefy. Dane statystyczne nie potwierdzają jednak tych wniosków. Od 2009 r. spada liczba nielegalnych papierosów ujawnianych przez policję i celników. Nawet z badań branży tytoniowej, których wyniki potrafią być specjalnie zawyżane, wynika, że liczba palonych w Polsce nielegalnych papierosów spadła z 7 mld w 2009 r. do 6 mld w 2013 r.

Skoro szara strefa nie jest winna, to czemu w 2013 r. wpływy z akcyzy spadły w stosunku do roku poprzedniego? Jednorazowy spadek dochodów z akcyzy od wyrobów tytoniowych wcale nie musi być przejawem długotrwałego trendu. Oczywiście w długim okresie dochody państwa mogą (i powinny!) spadać, ponieważ co roku spada liczba użytkowników wyrobów tytoniowych. Od 1995 r. odsetek palaczy w Polsce zmniejszył się z 38 do 26 proc., a w liczbach bezwzględnych – z 12,5 do 8,5 mln osób. Jak pokazują badania, dla 79 proc. polskich palaczy kluczowym powodem ograniczenia konsumpcji tytoniu jest właśnie wzrost cen papierosów. Ceny te jednak w skali Unii Europejskiej nie są wcale takie wysokie. Polska ma jedne z najtańszych papierosów w Unii. Tańsze są jedynie na Litwie, Łotwie i w Bułgarii.

Wbrew twierdzeniom branży tytoniowej wraz z rzucaniem palenia wpływy budżetowe nie znikają. Byli palacze nadal pozostają konsumentami i pieniądze wydawane wcześniej na papierosy teraz przeznaczane są na inną, też objętą podatkiem konsumpcję.

Warto też wspomnieć, że za zmniejszeniem wpływów z tytułu akcyzy na wyroby tytoniowe może też stać inny czynnik. Część palaczy tradycyjne papierosy zastąpiła papierosami elektronicznymi. Ostatnie trzy lata to żywiołowy wzrost tego rynku. Ocenia się, że aktualnie z urządzeń korzysta ponad milion Polaków. Większość z nich to dotychczasowi palacze, którzy albo całkowicie zrezygnowali z tradycyjnych wyrobów tytoniowych, albo znacznie ograniczyli ich konsumpcję, używając wymiennie z e-papierosami. Ani elektroniczne papierosy, ani płyny z nikotyną nie są objęte podatkiem akcyzowym.

Trzeba pamiętać co jest celem, który państwo chce osiągnąć za pomocą akcyzy na papierosy. Nie są to jak najwyższe wpływy budżetowe, bo gdyby tak było, państwo nie zabraniałoby reklamy papierosów i palenia w miejscach publicznych, co przecież wpływy z palenia skutecznie ogranicza. Głównych celem akcyzy jest skłonienie palaczy do rzucenia palenia i zniechęcenie młodzieży do wejścia w nałóg. Od strony ekonomicznej zdrowe społeczeństwo jest znacznie bardziej opłacalne dla państwa niż całe potencjalne przychody z akcyzy.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

CV

Łukasz Gruszczyński – z Instytutu Nauk Prawnych PAN, specjalizuje się w problematyce regulacji wyrobów tytoniowych

Michał Stokłosa – ekonomista z American Cancer Society