Zakup czy sprzedaż mieszkania to dla wielu osób transakcja, która zdarza się zaledwie raz czy kilka razy w życiu. Jeśli ktoś nie jest wybitnie zamożny, to takiej transakcji dokonuje pieniędzmi z oszczędności całego życia – swojego lub swoich przodków. Albo uzyskanych ze sprzedaży poprzedniego mieszkania. I dlatego takie właśnie transakcje państwo powinno traktować ulgowo. Nie jest to bowiem biznes, a raczej życiowa konieczność, bo gdzieś mieszkać trzeba. To dlatego wprowadzono przepisy zwalniające z podatku dochodowego zyski ze sprzedaży mieszkań, jeśli zostaną one przeznaczone na zakup nowego mieszkania.
Czytaj więcej
Samo wydatkowanie pieniędzy z opodatkowanej sprzedaży nieruchomości na umowę deweloperską nie daje prawa do tzw. ulgi mieszkaniowej. Obecnie koniec...
Nie zawsze jednak wszystko jest takie proste. Nie zawsze ludzie chcący gdzieś zamieszkać kupują gotowe mieszkanie. Czasem wpłacają je firmom, które te mieszkania dopiero budują. A deweloperzy – jak wielu innych przedsiębiorców – czasem miewają różne biurokratyczne przeszkody, by swoje inwestycje dokończyć. Budowa się przeciąga, terminy z prawa podatkowego mijają i fiskus odmawia prawa do ulgi. Taką sytuację opisujemy w środowej „Rzeczpospolitej”. Na szczęście w tym przypadku po stronie człowieka wpłacającego pieniądze na mieszkanie stanął sąd. Bo dostrzegł, że ten człowiek zrobił wszystko, co miał zrobić, aby skorzystać z podatkowej ulgi. A że do nabycia nieruchomości w przepisowym czasie nie doszło – temu winni byli zupełnie inni ludzie. A być może nawet nie ludzie, a sztywne biurokratyczne procedury.
Dlaczego warto zderegulować przepisy o uldze dotyczącej mieszkań?
Rząd tak dużo dziś mówi o deregulacji, o usuwaniu biurokratycznych barier. Może ten właśnie przypadek powinien się stać przyczynkiem do dyskusji o modyfikacji przepisów o uldze dotyczącej mieszkań. Po to, aby nie przerzucać ryzyka na kupującego mieszkanie u dewelopera. Warto rzecz jasna sformułować te przepisy tak, by nie było nadużyć ulgi mieszkaniowej. Ale zakładam, że rząd, który już setki pomysłów deregulacyjnych wdrożył, ma swoje sito odsiewające postulaty cwaniaków.
Oczywiście przy tej okazji można się cieszyć, że w praworządnym państwie sądy naprawiają błędy innych władz. Taka praworządność kosztuje jednak pieniądze i nerwy wielu osób. Lepiej jednak tak ułożyć przepisy, by się o nie w sądzie nie spierać. Bo to może kosztować rządzących więcej, niż zyskają na podatkach od sprzedaży mieszkań. Rachunek do zapłacenia może przyjść w dniu wyborów.
Czytaj więcej
Problemy po stronie dewelopera ze sfinalizowaniem umowy zakupu nieruchomości nie mogą obciążać podatnika, który chce skorzystać z ulgi mieszkaniowe...