Nie chodzi tu koniecznie o reset konstytucyjny, który postulują niektórzy. To na dzisiaj jest nierealne. Ale nie jest nierealny reset polegający na przywróceniu Krajowej Radzie Sądownictwa funkcji, jaką zgodnie z Konstytucją powinna pełnić, czyli stanie na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów (art. 186 ust. 1).

Zmiany w KRS są konieczne, jednak muszą to być zmiany realne. Nowy skład w części sędziowskiej powinien reprezentować rzeczywisty pluralizm środowiska sędziowskiego. Nie powinna to być po prostu zamiana jednej “ekipy” na drugą “ekipę”.

Niestety, taki scenariusz rysuje się na horyzoncie. Na przyszły tydzień zaplanowano zgromadzenia sędziów sądów powszechnych, na których, w myśl przyjętej przez Sejm 27 lutego uchwały, mają zostać przyjęte rekomendacje środowiska sędziowskiego odnośnie wyłonienia kandydatów do nowego składu KRS. W przestrzeni publicznej już od pewnego czasu promowane są tzw listy kandydatów, wysuwane przez różne “stowarzyszenia sędziowskie”. Stowarzyszenie Iustitia wypuściło rodzaj ulotki wyborczej, której forma sugeruje, jakoby kandydaci z wysuniętej przez nią “listy” byli jedynymi kandydatami do KRS. W dodatku, w przyjętym przez prezesów sądów systemie “prawyborów” każdy sędzia uzyskał prawa do głosowania na 15 sędziów-kandydatów. Nietrudno zauważyć, że jest to formuła promująca wybieranie całej “listy kandydatów”. Trzeba więc przypomnieć, że o członkostwo w KRS stara się 60 sędziów i wielu z nich, włącznie ze mną, nie znajduje się na żadnej “liście”. Dlatego właśnie chciałabym to w tym miejscu podkreślić z całą mocą: musimy skończyć z głosowaniem na “listy”, które, niestety, wykazują dość jednoznaczne afiliacje polityczne.

Czytaj więcej

Jarosław Gwizdak: Kogo wybieramy, kogo szukamy do KRS?

Ta mentalność politycznych “obozów”, która przeniknęła wszystkie szczeble polskiego sądownictwa - choć przede wszystkim te wyższe i najwyższe - stanowi prawdziwą truciznę, coraz bardziej utrudniającą jego prawidłowe funkcjonowanie. Nieustannie słyszymy podniosłe hasła o praworządności, ale często jest to jedynie populistyczna narracja, za którą kryje się pragnienie umocnienia i rozszerzenia wpływów własnego obozu, kosztem “tych drugich”, którzy w zasadzie w ogóle nie mają prawa tu być. Nie jest bowiem prawdą, że problemem są “neosędziowie”. Nie potwierdzają tego żadne dane ani statystyki. Nie potwierdza tego również orzecznictwo sądów europejskich, choć wskazuje ono na konieczność przeprowadzenia zmian systemowych. Te zmiany jednak winny iść w kierunku odpolitycznienia wymiaru sprawiedliwości, a nie utrwalenia podziałów środowiskowych, które niestety przebiegają po tych samych liniach, co dla nikogo nie jest tajemnicą.

Jeżeli więc miałabym się zwrócić z apelem do mojej grupy zawodowej, zwłaszcza do większości ciężko pracujących sędziów, często nazywanej “milczącą”, której de facto dzisiaj zawdzięczamy to, że system jako tako wciąż działa, powiedziałabym: głosujmy tak, jak czujemy, zgodnie z własnym sumieniem, ale proszę, nie głosujmy na “listy”. Nie wybierajmy dalszego ciągu tego, co było - nawet jeśli z odmiennym znakiem. Zaufanie do sędziów w społeczeństwie systematycznie spada i niestety obciąża to nas wszystkich, choć bezpośrednią odpowiedzialność za to jest bardzo niewielka grupa, choć wyjątkowo aktywna medialnie. Jednak większość z nas nie jest przecież zainteresowana polityczną nawalanką. Chcemy wykonywać swoją pracę najlepiej, jak potrafimy - mając w pamięci, ile wysiłku i wyrzeczeń kosztowało nas zyskanie prawa do pełnienia zaszczytnej służby Rzeczypospolitej jako jedna z jej władz. Wiemy dobrze, jakie cechy warunkują właściwe i dobre jej sprawowanie. To bezstronność, niezależność i apolityczność, to umiejętność zdystansowania się wobec codziennej bieżączki, w której często zanurzone są dwie pozostałe władze. To nie przypadek, że Konstytucja w art. 173 stanowi, iż sądy są władzą odrębną od innych władz. Nie są to tylko słowa, jest to fundamentalna zasada ustrojowa, która nam, sędziom, jest przecież szczególnie droga. A jest tak dlatego, że to my siadamy za stołem sędziowskim, zakładamy togę i łańcuch, i orzekamy o sprawach ludzi wszelkich możliwych afiliacji, światopoglądów, wizji państwa i społeczeństwa - i to naszym obowiązkiem jest nie mieć wówczas względu na osobę. Może już tylko naszym?

Czytaj więcej

To ci sędziowie chcą trafić do KRS. Opublikowano nazwiska i listy poparcia

Z tych powodów ośmielam się prosić wszystkich kolegów i koleżanki sędziów o rozważenie oddania głosu na kandydatów niezależnych, w tym na mnie. Nie zdecydowałam się kandydować po to, by realizować czyjąkolwiek agendę, tym bardziej polityczną. Nie ma mnie na żadnej liście. Kandyduję na własną odpowiedzialność, kierując się wyłącznie dobrem wymiaru sprawiedliwości - a więc dobrem Rzeczypospolitej, bo nie ma jednego bez drugiego. Choć od dawna angażuję się w publiczną debatę, nigdy nie dawałam publicznie wyrazu moim poglądom politycznym, gdyż nie tak rozumiem rolę sędziego. Chcę odpolitycznionej i niezależnej KRS i tak zamierzam sprawować funkcję członka KRS jeśli zostanę wybrana. Chcę KRS pluralistycznej, a nie składającej się z towarzystwa z jednej listy tego czy innego stowarzyszenia, nie służącej nieformalnym układom czy partykularnym interesom. Takiej KRS chcę być członkiem i sędziów tak myślących chcę w niej reprezentować.

Sądownictwo musi wreszcie zostać wyrwane z logiki sporu politycznego. Uważam, że Krajowa Rada Sądownictwa ma tu bardzo istotną rolę do odegrania. Widzieliśmy w poprzednich latach - i to nie tylko ostatnich dziesięciu latach - osoby, które obejmowały stanowiska sędziowskie lub awansowały ze względów, nazwijmy to oględnie, pozamerytorycznych. Nie ma sensu udawać, że tak nie jest. Odbudowa zaufania społeczeństwa do sądownictwa musi zacząć się od krytycznej autorefleksji samego środowiska. Sędzia, który nie wychodzi z mediów, otwarcie wyraża poparcie dla tego czy tamtego polityka, wpisuje innych sędziów czy to na “listy hańby”, czy na “rejestry niesędziów” wywołuje jedynie poczucie, że kolejna z władz zajmuje się sama sobą. Nie taki jest sens naszej służby. W ramach KRS pragnę promować osoby, które, poza kompetencjami merytorycznymi, będą wykazywać się prawdziwą wewnętrzną niezależnością - nie tylko od innych władz, ale także od własnego środowiska.

Drogie Koleżanki, drodzy Koledzy - chcę z tego miejsca po raz kolejny zaapelować o jak najszerszy udział w nadchodzących prawyborach. Jest nas - rzetelnie pracujących dla państwa i społeczeństwa sędziów - naprawdę więcej. Mamy szansę to udowodnić. Nie poddawajmy się naciskom i nie dajmy się manipulować. Nowy skład Krajowej Rady Sądownictwa będzie jedynie pierwszym krokiem ku uzdrowieniu polskiego wymiaru sprawiedliwości, ale, o czym jestem głęboko przekonana, może być to krok bardzo ważny, wręcz fundamentalny, jeśli tylko nasz głos będzie na tyle donośny, że nie będzie można go zignorować. Jesteśmy władzą odrębną i niezależną od pozostałych władz, ale także od koterii, układów, politycznych gierek, propagandowych zagrywek, wycierania sobie ust głoszeniem wartości, których w praktyce nikt nie respektuje. Naszym chwalebnym zadaniem, obowiązkiem i misją jest codziennie wymierzać sprawiedliwość, kierując się wyłącznie prawem i własnym sumieniem.

Kierując się tymi wartościami nie rezygnujmy z zabrania głosu i wybierzmy prawdziwą niezależność.

Czytaj więcej:

Sądy i Prokuratura Podchody pod KRS

Pro