Uff – tak można podsumować zamknięcie jednego z najbardziej burzliwych procesów legislacyjnych ostatnich miesięcy. Mowa o reformie PIP, która ma umożliwić inspektorom zmianę umów cywilnoprawnych i B2B w stosunek pracy. W trakcie rządowych konsultacji nie brakowało krytycznych ocen, poprawek i zwrotów akcji. Nie inaczej było na etapie sejmowym.

Czytaj więcej

Prezydent podpisał ustawę o Państwowej Inspekcji Pracy, ale ma wątpliwości

Prezydent Karol Nawrocki podpisał reformę PIP

Teraz po okresie napięć i ogólnej niepewności, finał przyszedł w formule, którą można nazwać politycznym kompromisem. Prezydent zdecydował się bowiem podpisać ustawę i jednocześnie zapowiedział skierowanie jej do Trybunału Konstytucyjnego, w trybie kontroli następczej. Gest? Owszem. I to nie byle jaki, bo o wartości wielu miliardów euro z Krajowego Planu Odbudowy. Jak wszyscy pamiętamy, rząd zgodził się bowiem na rewizję KPO, która zakładała rezygnację z objęcia wszystkich kolejnych umów zleceń składkami na ubezpieczenia społeczne niezależnie od osiąganych przychodów. W to miejsce zaoferowano natomiast wzmocnienie kompetencji PIP, w tym wprowadzenie możliwości samodzielnego przekształcania przez inspektorów umów cywilnoprawnych w stosunek pracy. Prawda jest taka, że bez podpisu Karola Nawrockiego pieniędzy by nie było.

Czytaj więcej

Koniec prac nad reformą Państwowej Inspekcji Pracy. Co zrobi prezydent?

Reforma PIP podpisana przez Karola Nawrockiego. Wątpliwości konstytucyjne zostały 

Jednocześnie fakt, iż prezydent zdecydował się na trzecią drogę (nie mylić z koalicyjnym komitetem wyborczym) jest sygnałem, że pamięta o głosach wskazujących, iż nowe rozwiązania nie są wolne od wątpliwości konstytucyjnych. To komunikat: „nie blokuję, ale też nie ignoruję wątpliwości”. A te uwagi płyną z kilku stron. Zastrzeżenia natury konstytucyjnej znalazły się m.in. w opinii Sądu Najwyższego, pod którą podpisała się pierwsza prezes SN Małgorzata Manowska. Sami eksperci organizacji przedsiębiorców i pracodawców także twierdzą, że choć do ustawy wprowadzono liczne zmiany, problemem pozostaje to, że organ administracji publicznej miałby w drodze decyzji ingerować w stosunek prawa prywatnego, czyli wtrącać się w swobodę kontraktową. I trudno się z tymi uwagami nie zgodzić. Dobrze zatem, żeby nowe przepisy zostały skonfrontowane z regulacjami ustawy zasadniczej. I jedyny problem w tym, że organ, który miałby się tym zająć, istnieje w dużej mierze już tylko na papierze.