W ubiegłym roku nieszczególnie się udało z dochodami państwa. Podatków zebrano o ponad 40 miliardów złotych mniej, niż to przewidywała ustawa budżetowa. Także w tym roku może być niewesoło, choćby dlatego że prezydent zawetował ustawę zwiększającą dynamikę podwyżek akcyzy na alkohole. A tu jeszcze wojna na Bliskim Wschodzie i na wschodzie Ukrainy. Zbroić się trzeba. Może podatek wojenny wprowadzić? Nie da rady – zawsze część narodu powie „to nie nasza wojna” i podatku nie zapłaci. Przez wojnę trzeba obniżyć akcyzę i VAT na paliwa, więc pieniędzy może być jeszcze mniej.
Czytaj więcej:
Wyższy podatek zapłaci wspólnik dzierżawiący spółce znak towarowy oraz ojciec wynajmujący lokal synowi. A także przedsiębiorca, który jest na 8,5 p...
Pro
Ministerstwo Finansów podkręca śrubę uciekającym od podatku
Nie ma też sensu szumne ogłaszanie kolejnych „ładów” w finansach państwa. Wystarczy, że ten jeden, sprzed kilku lat, skompromitował ówczesną ekipę. Trzeba więc inaczej, po cichu. Najlepiej pod hasłem walki z nieuczciwymi.
Dlatego właśnie Ministerstwo Finansów zaproponowało dokręcenie podatkowej śruby tym, którzy stosują dość prymitywne i bezczelne, acz legalne sposoby uciekania od podatku. Niejedna spółka nabija sobie koszty i redukuje podatek dochodowy, gdy płaci za najem lokalu, który należy do jednego z jej wspólników. Taki wspólnik mógłby go do spółki po prostu wnieść jako część jej majątku, ale po co? Skoro przełoży sobie pieniądze z kieszeni do kieszeni, a spółce obniży podstawę opodatkowania – czysty zysk. Od dywidendy ze spółki zapłaciłby 19 proc. a przychody z najmu opodatkuje ryczałtem 8,5 proc. To czysty zysk.
Przy tej okazji jednak dochodzi też do innych zmian, które trudno nazwać walką z podatkowymi patologiami. Wielu indywidualnych przedsiębiorców płaci dziś podatek w uproszczony sposób – bo ryczałtowo. Teraz pojawia się pomysł, że gdy zarobi ponad 100 tys. zł rocznie – to wciąż zapłaci ryczałt, ale według wyższej stawki. Sposób opodatkowania zbliży się zatem nieco do tego według skali, gdzie po przekroczeniu określonego progu dochodów płaci się wyższą stawkę podatku. Komplikuje to system, zamiast go upraszczać w duchu deregulacji.
Cel wydaje się jeden – dalsza progresja podatkowa dla tych, którzy zarabiają najwięcej. Może to nawiązanie do czasów, gdy na wojnę ruszała szlachta, bo tylko ją było stać na kucie mieczy i zbroi oraz oporządzenie dla koni. Może to nawet szlachetny zamysł, ale może zostać nie do końca zrozumiany przez tych, którzy za szlachtę zostaną uznani.
Czytaj więcej
Ulga mieszkaniowa dopiero po trzech latach od poprzedniej, podwyżka podatku dla ryczałtowców, zaostrzenie przepisów o firmowych samochodach, ograni...