W ferworze zamieszania wywołanego obwoźnym cyrkiem na kółkach, dla niepoznaki nazywanym debatą prezydencką, na dalszy plan zeszła niebagatelna informacja o najnowszym stanowisku rzecznika generalnego Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Dean Spielmann, bo o nim mowa, przygotowując opinię w polskiej sprawie, stwierdził, że sąd krajowy jest zobowiązany pominąć lub uznać za prawnie nieistniejący wyrok wydany przez sąd wyższej instancji, który nie spełniał wymogu sądu ustanowionego na mocy ustawy.

Czytaj więcej

Wyrok SN trzeba pominąć. Rzecznik TSUE: głęboki kryzys polskiego sądownictwa

Gwoli wyjaśnienia dla niewtajemniczonych – rzecznik Trybunału to nie rzecznik prasowy, ale doświadczony prawnik, który analizuje dany problem przedłożony luksemburskim sędziom do zbadania i przygotowuje opinię dla TSUE. Zwykle wyroki Trybunału są z takimi opiniami zbieżne. A samemu Spielmannowi trudno odmówić (choć są i tacy) znajomości rzeczy, a przede wszystkim orzecznictwa europejskich trybunałów – to były sędzia i były przewodniczący Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Czytaj więcej

Mariusz Królikowski: List do neożerców

Problem tzw. neosędziów. Jak brzmiało pytanie krakowskiego sądu skierowane do TSUE?

Spielmann miał na tapecie pytanie zadane przez krakowski sąd, które dotyczyło wyroku Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego, a więc jednej z izb SN o statusie wielokrotnie zakwestionowanym przez europejskie trybunały. Ale jego stanowisko jest jasne – po koncepcję „nieistniejącego wyroku” mogą, a nawet powinny, sięgać wszystkie sądy. I to jest kluczowa nowość. Oswoiliśmy się już z sytuacjami, w których np. SN uwzględniał kasację skazanych za zabójstwo, bo dopatrzył się neosędziego na wcześniejszych etapach procesu. Na palcach jednej ręki dałoby się jednak policzyć przypadki, w których np. sąd rejonowy zakwestionował orzeczenie okręgowego. „Eksces orzeczniczy” to najłagodniejsze z dotychczasowych ocen takich działań.

Czytaj więcej:

Sądy i Prokuratura Beata Morawiec: Obecna KRS już dawno powinna przestać istnieć

Pro

Czy opinia rzecznika generalnego TSUE zachęci sędziów do częstszego kwestionowania statusu neosędziów?

Przekaz płynący właśnie z Luksemburga może zachęcić wszystkich sędziów, także tych orzekających w sądach najniższego szczebla (a jest ich najwięcej), do baczniejszego przyglądania się składom sądów, które wyrokowały w danej sprawie. Chaos, jaki to może wywołać, trudno wręcz przewidzieć. Łatwo natomiast uznać, że będzie to wina polityków. Nie tylko tych, dzięki którym mamy już dziś w polskich sądach ponad 3 tys. neosędziów. Także tych, którzy dotąd nie zdecydowali się, co z nimi zrobić. Na stole leżą propozycje wypracowane przez Komisję Kodyfikacyjną Ustroju Sądownictwa i Prokuratury. Skoro minister sprawiedliwości Adam Bodnar ją powołał, może najwyższy czas, by skorzystał z efektów jej działań?

Czytaj więcej

Sędzia Jan Grzęda: Wyrok TSUE może zatrząść sądami administracyjnymi