Żyjemy w czasach światowego trendu, by polityków rozliczać nie tylko przy urnach wyborczych, ale i w sądach karnych. W samej Europie w polu zainteresowania organów ścigania znaleźli się między innymi Jacques Chirac, Jose Socrates, Francois Fillon, Nicolas Sarkozy i Silvio Berlusconi. W marcu tego roku Juan Orlando Hernandez, były prezydent Hondurasu, został nieprawomocnie skazany na 45 lat pozbawienia wolności za handel narkotykami. Wcześniej spotkało to Manuela Noriegę, autorytarnego władcę Panamy, i Alfonso Portillo, byłego prezydenta Gwatemali. Jacob Zuma, były prezydent RPA, został skazany na 15 miesięcy pozbawienia wolności za przestępstwa korupcyjne. Ehud Olmert, były premier Izraela, usłyszał wyrok 2 lat i 3 miesięcy pozbawienia wolności za defraudację i uchylanie się od podatków. Uznany za winnego stawianych mu 34 zarzutów został były prezydent USA Donald Trump. Przykłady można mnożyć.