Podkowik: Konstytucyjne procedury budżetowe muszą być stosowane w dobrej wierze

Budżet państwa oraz polityka finansowa w szczególności powinny mieć aprobatę aktualnej reprezentacji przedstawicielskiej narodu i realizować politykę aktualnej większości

Publikacja: 26.10.2023 03:00

Podkowik: Konstytucyjne procedury budżetowe muszą być stosowane w dobrej wierze

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek

W ostatnich dniach debatę publiczną rozgrzewa temat dyskontynuacji prac nad projektem ustawy budżetowej wniesionej do Sejmu 29 września 2023 r. oraz możliwości rozwiązania nowego Sejmu przez prezydenta, gdyby nie doszło do uchwalenia budżetu do końca stycznia 2024 r.

By ustalić, czy zasada dyskontynuacji (niezależnie od tego, jaki jej charakter przypiszemy – zwyczaju, prawa zwyczajowego, normy konstytucyjnej czy ogólnej zasady prawa) ma zastosowanie do projektu ustawy budżetowej, trzeba najpierw odpowiedzieć sobie na pytanie, czemu w ogóle dyskontynuacja prac parlamentarnych służy. Wtórny jest natomiast jej prawny charakter czy podstawy wyprowadzania wyjątków. Dyskontynuacja jest nie tylko po to, aby uporządkować czy przeciąć niezakończone sprawy. Jest przede wszystkim po to, aby nowej Izby, mającej aktualną, odnowioną po wyborach legitymację narodu, nie wiązać niedokończonymi pomysłami forsowanymi w ustępującym parlamencie. Wybory są nowym otwarciem zarówno dla reprezentacji przedstawicielskiej, której demokratyczny mandat jest odnawiany, jak i popieranego przez nią gabinetu.

Czytaj więcej

Jest projekt budżetu na 2024 r. Duży wzrost deficytu na wyborcze obietnice

Aktualna reprezentacja

Budżet państwa oraz polityka finansowa w szczególności powinny mieć aprobatę aktualnej reprezentacji przedstawicielskiej narodu i realizować politykę aktualnej większości. Jest to tym bardziej konieczne, gdy dochodzi do zmiany na scenie politycznej. Konstytucja zakłada, że jeżeli ustawa budżetowa (albo ustawa o prowizorium budżetowym) nie wejdzie w życie w dniu rozpoczęcia roku budżetowego, to Rada Ministrów prowadzi gospodarkę finansową na podstawie przedłożonego projektu ustawy, co wynika wprost z art. 219 ust. 4 konstytucji. Trudno byłoby uznać za racjonalne związanie nowego parlamentu oraz nowego rządu wizją poprzedników, która przecież mogła nie zyskać poparcia elektoratu. Takie związanie byłoby szczególnie widoczne, gdyby przed 1 stycznia – z obiektywnych powodów – nie zakończono prac legislacyjnych i nowy rząd miał w takiej sytuacji obowiązek prowadzenia polityki finansowej na podstawie projektu ustępującego gabinetu.

Nie wolno tracić również z pola widzenia tego, że konstytucja wprost przewiduje możliwość przedstawienia przez rząd projektu ustawy w terminie późniejszym niż trzy miesiące przed rozpoczęciem roku budżetowego (art. 222 zdanie 2) oraz dotychczasowej utrwalonej praktyki ustrojowej. Zawsze bowiem pod rządami obowiązującej konstytucji nowy gabinet przedstawiał Sejmowi własny projekt ustawy budżetowej i to nad tymi właśnie projektami Sejm prowadził prace legislacyjne, a nie nad projektem składanym przez poprzedni gabinet. Utrwalona praktyka organów państwa nie tylko nie może być ignorowana w toku wykładni konstytucji, ale ma decydujące znaczenie w ustaleniu treści normatywnej jej przepisów.

Kompetencje prezydenta

Konstytucyjny termin przedstawienia prezydentowi do podpisu ustawy budżetowej, wynikający z art. 225 konstytucji, oraz kompetencja prezydenta do skrócenia kadencji Sejmu także nie są same dla siebie, a czemuś służą. Mają bowiem dyscyplinować parlament w sprawnym uchwaleniu kluczowej dla właściwego funkcjonowania państwa ustawy. Rozwiązanie Sejmu to swoiste prezydenckie „wotum nieufności” dla niezdolnej do efektywnego działania Izby, umożliwiające przecięcie ustrojowego pata, kiedy to rząd i przedstawiona przezeń propozycja polityki budżetowej nie mają poparcia parlamentarnej większości.

Pozwala ono doprowadzić do nowego politycznego rozdania, a przez to zbudowania nowej większości zdolnej do działania oraz popierającej przedstawianą przez rząd wizję finansów państwa. Nieuchwalenie budżetu w ciągu czterech miesięcy od złożenia przez poprzedni rząd projektu ustawy budżetowej w sytuacji wyłonienia nowego parlamentu, a w szczególności w sytuacji przeciągających się (chociaż zakładanych przez konstytucję) procedur formowania nowego gabinetu, nie dowodzi tej niezdolności i impasu w relacji parlament–rząd. Jeżeli nowy rząd skorzysta – a tak należałoby rozumieć składanie projektu ustawy budżetowej przez nowy gabinet w nowej kadencji Sejmu – z kompetencji określonej w art. 222 zdanie 2 konstytucji, to termin się zacznie na nowo.

Czytaj więcej

PiS zostawia finanse w marnym stanie. Rekordowa dziura i ogromny wzrost długu

Stosowanie konstytucji

Konstytucja jest aktem celowym. Jest ramą wyznaczającą zasady prowadzenia polityki, a nie tylko innym narzędziem uprawiania polityki. Jej przepisy muszą być stosowane roztropnie i rozumnie przez tych, którym powierzono pieczę nad dobrem wspólnym – Rzeczpospolitą. Interpretacja i stosowanie konstytucji musi zatem odbywać się w dobrej wierze.

Nie może tym samym abstrahować od celów, jakie ustawa zasadnicza i poszczególne jej postanowienia mają realizować. Jeśli zatem zastanawiamy się, czy do projektu ustawy budżetowej znajduje zastosowanie zasada dyskontynuacji i od kiedy liczyć określony w art. 225 konstytucji termin, a zwłaszcza, czy prezydent mógłby skrócić kadencję nowego parlamentu, to nie wolno ignorować sensu konstytucyjnych rozwiązań. W innym wypadku toczy się wyłącznie polityczne rozgrywki, które z konstytucją nie są zgodne

Autor jest dr hab. Katedry Prawa Konstytucyjnego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego

W ostatnich dniach debatę publiczną rozgrzewa temat dyskontynuacji prac nad projektem ustawy budżetowej wniesionej do Sejmu 29 września 2023 r. oraz możliwości rozwiązania nowego Sejmu przez prezydenta, gdyby nie doszło do uchwalenia budżetu do końca stycznia 2024 r.

By ustalić, czy zasada dyskontynuacji (niezależnie od tego, jaki jej charakter przypiszemy – zwyczaju, prawa zwyczajowego, normy konstytucyjnej czy ogólnej zasady prawa) ma zastosowanie do projektu ustawy budżetowej, trzeba najpierw odpowiedzieć sobie na pytanie, czemu w ogóle dyskontynuacja prac parlamentarnych służy. Wtórny jest natomiast jej prawny charakter czy podstawy wyprowadzania wyjątków. Dyskontynuacja jest nie tylko po to, aby uporządkować czy przeciąć niezakończone sprawy. Jest przede wszystkim po to, aby nowej Izby, mającej aktualną, odnowioną po wyborach legitymację narodu, nie wiązać niedokończonymi pomysłami forsowanymi w ustępującym parlamencie. Wybory są nowym otwarciem zarówno dla reprezentacji przedstawicielskiej, której demokratyczny mandat jest odnawiany, jak i popieranego przez nią gabinetu.

Pozostało 82% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie Prawne
Marek Isański: Ulga mieszkaniowa ulgą podatkową? To nieporozumienie
Opinie Prawne
Marcin Wnukowski, Justyna Dereszyńska: Urealnić dwutorowy system ochrony
Opinie Prawne
Kamil Zaradkiewicz: „Minima legitimia”, czyli o delegitymizacji władzy sądowniczej
Opinie Prawne
Tomasz Pietryga: Reforma KRS jak „House of Cards”
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Opinie Prawne
Robert Gwiazdowski: „Pieniądze są i będą”. Ale chyba jednak nie ma
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą