Marek Kobylański: Zakaz prowadzenia pojazdów bez pokrycia w rzeczywistości

Co z tego, że sąd zabroni komuś prowadzenia pojazdów mechanicznych, jeśli państwo nie potrafi tego wyegzekwować. Mandaty rosną, ale to zdaje się dyscyplinować tylko zwyczajnych kierowców, a nie tych, którzy kierują pojazdy bez uprawnień.

Publikacja: 26.07.2023 03:00

Marek Kobylański: Zakaz prowadzenia pojazdów bez pokrycia w rzeczywistości

Foto: Adobe Stock

Problem kierowców łamiących przepisy ruchu drogowego, a szczególnie tych powodujących groźne wypadki, nie daje o sobie zapomnieć. Nie mają dla nich litości ani politycy, ani media, ani opinia publiczna. Ustawodawca co jakiś czas wprowadza nowe sankcje, które mają zdyscyplinować kierowców. Podwyższono już mandaty, a taryfikator punktów karnych wprowadza niepokój u co poniektórych, zanim jeszcze odpalą silnik. Na uchwalenie czekają jeszcze przepisy o konfiskacie aut za jazdę po pijanemu.

Media co chwilę informują o kolejnych groźnych wypadkach. Trudno więc się dziwić, że wielu odbiorców tych komunikatów może mieć poczucie, iż jazda po polskich drogach to podróż przez Dziki Zachód, gdzie role bandytów grają w tym przypadku posiadacze czterech kółek, którzy jakby tylko czyhali, żeby komuś zrobić krzywdę.

Czytaj więcej

Zakaz prowadzenia pojazdów może obejmować pojazdy inne niż drogowe

Jednym ze sposobów, aby ograniczyć zapędy kierowców łamiących prawo drogowe, jest orzekanie przez sąd zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych. Sąd w zależności od sprawy może albo musi orzec o takim zakazie. Niestety, wielu z tych, którym sąd zabronił prowadzenia pojazdów mechanicznych, zapomina, że może on dotyczyć nie tylko samochodów, ale również np. wodnego skutera. Tak to już jest i trzeba się liczyć z konsekwencjami swojego groźnego dla innych zachowania na drodze.

Problem jest jednak z egzekwowaniem tych sądowych orzeczeń. To, że po drogach wciąż jeżdżą (i to latami) ci, którzy mają orzeczony zakaz prowadzenia pojazdów, jest naszą smutną rzeczywistością. Przekonują się o tym co jakiś czas policjanci podczas kontroli, a my dowiadujemy się z doniesień medialnych, gdy taki delikwent spowoduje wypadek. Albo gdy próbował uciec przed patrolem.

Po raz kolejny potwierdza się prawda, że sama sankcja zapisana w kodeksie nie wystarczy. Żeby cel, jakim jest bezpieczeństwo na drogach, został osiągnięty, prawo musi być respektowane. Nie może pozostawać tylko papierowym zapisem sądowego orzeczenia. Niestety, pomysłów na to, żeby coś z tym zrobić, brakuje. Natomiast pomysłów na zaostrzanie kar dla kierowców, którzy starają się jeździć tak, jak nakazują przepisy, jest bez liku.

Problem kierowców łamiących przepisy ruchu drogowego, a szczególnie tych powodujących groźne wypadki, nie daje o sobie zapomnieć. Nie mają dla nich litości ani politycy, ani media, ani opinia publiczna. Ustawodawca co jakiś czas wprowadza nowe sankcje, które mają zdyscyplinować kierowców. Podwyższono już mandaty, a taryfikator punktów karnych wprowadza niepokój u co poniektórych, zanim jeszcze odpalą silnik. Na uchwalenie czekają jeszcze przepisy o konfiskacie aut za jazdę po pijanemu.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie Prawne
Piotr Podgórski: Jak walką z cyberzagrożeniem wylewamy dziecko z kąpielą
Opinie Prawne
Tomasz Justyński: Czy to już koniec zasiedzenia, jakie znamy?
Opinie Prawne
Pietryga: Kompromis czy konfrontacja w sprawie KRS? Sądzę, niestety, że to drugie
Opinie Prawne
Tomasz Pietryga: W co gra Tomasz Szmydt? Małpa z brzytwą na ramieniu Łukaszenki
Opinie Prawne
Paweł Litwiński: Jak chroni się dane w sądach? Cóż…