Robert Gwiazdowski: Co jest wątpliwe dla ZUS

Wybory idą, więc i zmiany w prawie idą. Ułatwienia rząd wprowadza dla obywateli.

Publikacja: 13.07.2023 03:00

Robert Gwiazdowski: Co jest wątpliwe dla ZUS

Foto: Adobe Stock

W razie powzięcia przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych wątpliwości, czy istnieje (lub nie istnieje) stosunek prawny lub prawo, z którym związane są skutki na gruncie ubezpieczeń społecznych (np. kwestia istnienia umowy o pracę), ZUS będzie musiał wystąpić do sądu o tego ustalenie i będzie miał obowiązek udowodnienia swoich twierdzeń. A do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia sprawy przez sąd postępowanie zostanie zawieszone.

ZUS pewnie nie będzie miał wątpliwości i cały pic z „ułatwieniami” na nic. Więcej, „wątpliwości” mają dotyczyć „istnienia” stosunku prawnego. A wątpliwości to się jednak częściej pojawiają co do „treści” takiego stosunku – np. wysokości wynagrodzenia stanowiącego podstawę obliczania składek. Tu to nawet sam ZUS wątpliwości czasem miewa, ale do sądu wystąpić nie będzie mógł, nawet jakby chciał.

Ale gwoli sprawiedliwości przypomnę, że podobnie było osiem lat temu. Gdy szły wybory, prezydent Komorowski chciał ułatwień dla podatników. I zaproponował wprowadzenie takiej zmiany do ordynacji podatkowej, żeby „wątpliwości” rozstrzygać na „korzyść podatników”. Ba! Nawet referendum zorganizował w tej sprawie. Oczywiście organy podatkowe nie mają wątpliwości nigdy. Ba! Nawet sądy administracyjne ich nie miewają. To oczywiste – orzekają w nich przecież najwybitniejsi specjaliści, to trudno, by mieli wątpliwości, których sami nie potrafią rozstrzygnąć.

Czytaj więcej

"Deregulacyjne" zmiany korzystne dla pracowników i pracodawców. W teorii

Ba! Onegdaj NSA stwierdził, że „skarżąca sformułowała całkowicie niezrozumiały zarzut naruszenia przez organy podatkowe zasady in dubio pro tributario. Autor skargi kasacyjnej, nazywając tę zasadę podstawową zasadą prawa podatkowego, w ogóle nie wskazuje na podstawy normatywne, z których zasadę taką wywodzi”. Nie wiem, czy autor rzeczywiście nie wskazał sędziom art. 2 i 217 konstytucji, ale nawet jak tego nie zrobił, to sami powinni wpaść na ten trop.

Ale co się dziwić sędziom. Przecież są przedstawicielami „pawia narodów” – jak pisał Słowacki. A ten paw pokazał swój stosunek do demokracji bezpośredniej przy okazji referendum w 2015 r. Frekwencja wyniosła 7,8 proc. uprawnionych (nie 78 – pomiędzy 7 i 8 jest przecinek).

Ale to jeszcze pikuś. Na pytanie: „Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem zasady ogólnej rozstrzygania wątpliwości co do wykładni przepisów prawa podatkowego na korzyść podatnika?”, 5,48 proc. (z tych 7,8 proc.) odpowiedziało, że nie chce! Niby procent nieduży. Ale to jednak 127 tys. osób. No, ale w sumie obywatele Aten głosowali za skazaniem Sokratesa.

Autor jest adwokatem, profesorem Uczelni Łazarskiego i szefem rady WEI

W razie powzięcia przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych wątpliwości, czy istnieje (lub nie istnieje) stosunek prawny lub prawo, z którym związane są skutki na gruncie ubezpieczeń społecznych (np. kwestia istnienia umowy o pracę), ZUS będzie musiał wystąpić do sądu o tego ustalenie i będzie miał obowiązek udowodnienia swoich twierdzeń. A do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia sprawy przez sąd postępowanie zostanie zawieszone.

ZUS pewnie nie będzie miał wątpliwości i cały pic z „ułatwieniami” na nic. Więcej, „wątpliwości” mają dotyczyć „istnienia” stosunku prawnego. A wątpliwości to się jednak częściej pojawiają co do „treści” takiego stosunku – np. wysokości wynagrodzenia stanowiącego podstawę obliczania składek. Tu to nawet sam ZUS wątpliwości czasem miewa, ale do sądu wystąpić nie będzie mógł, nawet jakby chciał.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie Prawne
Ewa Łętowska o sprawie Romanowskiego. Mieszanie prawa z polityką
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Opinie Prawne
Marek Kobylański: Dzieci giną, czekając na odpowiednie standardy
Opinie Prawne
Mikołaj Kozak: „Kompromitacja” prokuratury? Romanowskiemu się „upiekło”?
Opinie Prawne
Jakub Sewerynik: Standardy różnorodnego traktowania
Opinie Prawne
Robert Gwiazdowski: Immunitet jak kot Schrödingera w garażu na Grochowie