W mediach pojawiły się liczne komentarze dotyczące wydanego przez katowicki Sąd Okręgowy postanowienia o zabezpieczeniu powództwa przeciwko bankowi. Zdecydował on, że na oprocentowanie kredytu składa się wyłącznie marża banku, z pominięciem wskaźnika referencyjnego WIBOR.

Wbrew wielu pojawiającym się opiniom Sąd Okręgowy w Katowicach nie unieważnił jednak umowy kredytu oraz wskaźnika WIBOR.

Zaakcentowania wymaga również kilka innych faktów, które w przeważającej części uszły uwadze opinii publicznej.

Czytaj więcej

Sąd tnie raty kredytu złotówkowego. Pierwsze orzeczenie o "nielegalności" WIBOR

To było tylko zabezpieczenie

Po pierwsze, przedmiotem rozpoznania Sądu Okręgowego w Katowicach był jedynie wniosek o zabezpieczenie roszczenia kredytobiorcy o ustalenie, że na oprocentowanie kredytu składa się wyłącznie marża banku. Sąd zawiesił stosowanie wskaźnika WIBOR w umowie kredytu do czasu złożenia i rozstrzygnięcia powództwa kredytobiorcy (w przedmiotowej sprawie nie został dotychczas wniesiony taki pozew).

Po drugie, w sprawach dotyczących zabezpieczenia roszczenia, mając na uwadze szybkość postępowania, sąd wydaje postanowienie o zabezpieczeniu bez zapoznania się ze stanowiskiem strony przeciwnej, na podstawie uprawdopodobnienia roszczenia przez wnioskodawcę. Istota instytucji uprawdopodobnienia roszczenia zakłada, że ustalenia te nie muszą być zgodne z rzeczywistością. Natomiast do ewentualnego uwzględnienia powództwa potrzebne jest jego udowodnienie, które podlega znacznemu formalizmowi.

Kilka powyższych faktów prowadzi do szybkich konkluzji, iż na chwilę obecną nie poznaliśmy ani stanowiska banku, z którym mógłby zapoznać się sąd i je ocenić, badając jednocześnie zasadność wniosku o zabezpieczenie, ani de facto uzasadnienia stanowiska sądu, który skorzystał z instytucji pozwalającej mu na odstąpienie od uzasadnienia orzeczenia. Zatem ciężar oceny i wyważenia argumentów stron spoczywać będzie dopiero na sądzie drugiej instancji, w przypadku wniesionego przez bank zażalenia.

Obecnie cały medialny przekaz opiera się na stanowisku kancelarii prawnej, która reprezentuje kredytobiorcę. Doświadczenie w tego typu sprawach i chęć kreowania przez kancelarie prawne reprezentujące klientów banków sytuacji prawnej oraz opinii publicznej wskazują, iż do tego typu narracji należy podchodzić z dużą ostrożnością. Nie zawsze bowiem przekaz i argumenty, które pojawiają się w pierwszej chwili, znajdują później swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości.

Nic prawomocnego

Na razie więc jest stanowczo zbyt wcześnie, aby mówić o nieważności umów kredytów opartych na wskaźniku WIBOR czy też nieważności samego wskaźnika WIBOR. Podkreślenia wymaga, iż dotychczas nie zapadło jeszcze żadne prawomocne rozstrzygnięcie sądu powszechnego w powyższej materii. Media nieraz donosiły o kierowaniu do sądów tego rodzaju spraw, jednak do tej pory żadna z kancelarii reprezentujących kredytobiorców nie pochwaliła się, jak dużo wniosków o zabezpieczenie zostało w tego typu postępowaniach oddalonych.

Przedwczesnym jest również ferowanie tez, że omawiane rozstrzygnięcie może zapoczątkować nową „falę” powództw przeciwko bankom, podyktowanych chęcią zysku i otrzymaniem darmowych kredytów – z czym mamy do czynienia w sprawach tzw. kredytów frankowych.

Z całą pewnością jednak kolejne pojawiające się orzeczenia w przedmiocie problematyki wskaźnika WIBOR kształtować będą nie tylko sytuację prawną, ale również sytuację gospodarczą w kraju. Dlatego tak ważne jest, aby przedmiotowa kwestia została rozpatrzona przez sąd przy ocenie stanowisk obu stron sporu.

Kluczowym będzie uniknięcie sytuacji, z jaką mamy do czynienia w sprawach dotyczących tzw. kredytów frankowych, a więc tendencją do automatycznego przyznawania konsumentom „ochrony” realizowanej poprzez nałożenie na banki najdotkliwszych sankcji, które zaburzają równowagę stron, w sposób całkowicie nieproporcjonalny. Automatyzm ten jest swoistym zaprzeczeniem wymiaru sprawiedliwości, w którym rzetelny proces odbywa się w indywidualnej sprawie i w odniesieniu do każdego podmiotu zapada indywidualne rozstrzygnięcie. Sądy bowiem już same przyznają, że do czynienia mamy z „wyrokami wielkich liczb”. Coraz częściej starają się one rozpatrywać sprawy „hurtowo”, interpretując przepisy postępowania cywilnego w sposób „życzliwy” dla konsumenta.

Już teraz mierzymy się z lawiną bezrefleksyjnych wyroków, wychodzących naprzeciw oczekiwaniom kredytobiorców zainteresowanych jedynie pozbyciem się kłopotliwego kredytu i interesom kancelarii oraz parakancelarii specjalizujących się w tego typu sprawach.

Niezależnie jednak od powyższego wydane przez Sąd Okręgowy w Katowicach postanowienie o zabezpieczeniu wydaje się być doskonałą okazją do dokonania krótkiej analizy problematyki samego wskaźnika WIBOR i mechanizmów, w ramach których on funkcjonuje, oraz konsekwencji wynikających z jego potencjalnego wyeliminowania.

W Unii Europejskiej funkcjonowanie wskaźników referencyjnych jest ściśle regulowane. Tworzą one podstawę orientacji sektorów finansowych europejskich gospodarek i umożliwiają szeroką współpracę podmiotów finansowych w całej Unii. Jednocześnie regulują one poprawne współdziałanie systemów finansów w zglobalizowanej gospodarce. Wskaźnik referencyjny WIBOR zgodnie z rozporządzeniem Komisji Europejskiej z dnia 22 marca 2019 roku został uznany za pełniący kluczową funkcję na rynku polskim. Wydając zezwolenie, KNF nie stwierdził żadnych manipulacji dotyczących wskaźnika WIBOR. Dotychczas żaden organ zajmujący się zawodowo rynkiem finansowym nie stwierdził jego niezgodności z prawem.

Czytaj więcej

Przełomowe orzeczenie: sąd zawiesił WIBOR, rata kredytu spadła o 5 tys. zł

Banki miały dowolność

Nieuprawnione są zatem jakiekolwiek twierdzenia zarzucające wadliwość wskaźnika WIBOR,

w szczególności że banki mogły ustalać jego wysokość w sposób całkowicie dowolny. Pomijając kwestie prawne, ograniczeniem tego wskaźnika jest przede wszystkim wysokość stopy depozytowej oraz lombardowej, które publikowane są przez Radę Polityki Pieniężnej, będącej podmiotem niezależnym od banków.

W świetle powyższego prawdopodobieństwo, że w prawomocnym wyroku sąd usunie z umowy kredytu wskaźnik WIBOR, wydaje się wciąż wysoce wątpliwe, choć na pewno sama możliwość uzyskania takiego rozstrzygnięcia jest dla kredytobiorców niezwykle kusząca w dobie wysokich stóp procentowych oraz wysokiej inflacji.

Czy problematyka wskaźnika WIBOR stanie się więc punktem wyjścia do składania masowych powództw skierowanych przeciwko bankom? Tego jeszcze nie wiemy. Warto jednak w tym miejscu zwrócić uwagę, że w dyskusji często pojawiają się głosy wskazujące, że koszty zaangażowania kredytobiorcy w spór są niskie w stosunku do potencjalnych korzyści. Jednak rzadko kto zwraca uwagę na fakt, że w sytuacji przegrania sporu konsekwencje finansowe dla kredytobiorcy mogą być znacznie bardziej poważne. Dla przykładu, przy skutecznej apelacji pozwanego banku, w sprawie o wartości przedmiotu sporu wynoszącej 500 000 zł, kredytobiorca będzie musiał ponieść kilkadziesiąt tysięcy złotych kosztów procesu za obie instancje. W przypadku przegrania sprawy podmioty zachęcające kredytobiorców do wejścia w spór sądowy z bankiem, co prawda nie odetną kuponu w postaci success fee, jednak w przeważającej większości nie poniosą z tego tytułu strat z uwagi na obowiązek wynikający już chociażby z regulacji korporacyjnych adwokatów czy radców prawnych, tj. zainkasowania opłaty również przy przyjęciu sprawy.

Andrzej Pałys jest adwokatem, partnerem w Praktyce Postępowań Sądowych, a Piotr Szymański starszym prawnikiem tejże praktyki w kancelarii Kochański&Partners

Czytaj więcej

Związek Banków Polskich reaguje na precedensową decyzję sądu ws. WIBOR