Założenia tarczy antyinflacyjnej przypominają dziś nieco politykę stosowaną w ramach promocji Black Friday. Najpierw podnoszone są ceny po to, aby później w ramach promocji uległy one obniżce, często niestety do poziomu tych standardowych.

Rząd w pierwszej kolejności wprowadził dla dużej części społeczeństwa niekorzystne zmiany podatkowe w ramach Polskiego Ładu, a obecnie przedstawia dla tejże grupy rozwiązanie co najmniej dla niej ambiwalentne. Mam tutaj na myśli przedsiębiorców, którzy de facto napędzają polską gospodarkę i mają realny wpływ na wzrost PKB. Ten ruch rządu został poczyniony bardzo drastycznie, bez żadnego racjonalnego vacatio legis oraz z naruszeniem zasad dialogu społecznego, co wyrażało się m.in. zbagatelizowaniem krytycznych głosów przedstawicieli organizacji pracodawców.

Wcześniej wprowadzono podatek od sprzedaży detalicznej, który przyczynił się m.in. do wzrostu cen paliw i cen towarów, wskutek konieczności uwzględnienia przez sprzedawców tego podatku w cenie. Wspomnieć również należy o wprowadzonych w ostatnim czasie niekorzystnych obciążeniach, takich jak np.: opłata cukrowa od napojów słodzonych czy opłata mocowa. Nowe daniny uderzają przede wszystkim w przedsiębiorców, co powoduje bardzo negatywne skutki ekonomiczne. W jakiś sposób przedsiębiorcy muszą przecież zrekompensować finansowo wprowadzone przez rząd nowe daniny. W efekcie mamy do czynienia ze wzrostem cen. Dziś natomiast, w obliczu galopującej inflacji, pozostaje jedynie dylemat pomiędzy podnoszeniem stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej a takimi narzędziami jak tarcza antyinflacyjna.

Czy jej założenia są w rzeczywistości korzystne? Na pierwszy rzut oka zapewne tak.

Czytaj więcej

Piotr Skwirowski: Ryzykowne gaszenie inflacji podwyżkami podatków

Beneficjentem tarczy antyinflacyjnej są jednak w głównej mierze osoby o najniższych zarobkach. Przedsiębiorcy nie mogą bazować na tego rodzaju rozwiązaniu, które ograniczone jest czasowo. Biznes wymaga budżetowania z o wiele szerszym marginesem czasowym. Należy wziąć również pod uwagę szalejące koszty wytwarzania. Nie mówiąc już o negatywnych efektach Polskiego Ładu, który przyczyni się m.in. do wzrostu kosztów administracyjnych przedsiębiorców oraz wynagrodzeń dla pracowników.

To wszystko spowoduje konieczność wzrostu z początkiem roku cen towarów i usług i wątpliwe jest to, aby któryś z przedsiębiorców wprowadzał jakąś obniżkę w oparciu o rzekome korzyści, jakie przyniesie mu tarcza antyinflacyjna. Te benefity zostaną bowiem pochłonięte przez inne obostrzenia i daniny, którymi obciążony będzie biznes.

Z mojego punktu widzenia rozwiązanie jest proste – najbardziej efektywną tarczą antyinflacyjną byłoby zawieszenie wprowadzenia Polskiego Ładu na co najmniej rok, aby w tym okresie „schłodzeniu" uległa inflacja, a przedsiębiorcy mogli się przygotować do nowej rzeczywistości.

Piotr Podgórski, członek zarządu organizacji pracodawców Przedsiębiorcy.pl

Autopromocja
Specjalna oferta letnia

Pełen dostęp do treści "Rzeczpospolitej" za 5,90 zł/miesiąc

KUP TERAZ