W międzyczasie reformowaliśmy ten system kilka razy, ale tak, aby zreformować jak najmniej. Już wtedy lekarze pracowali na paru etatach, aby jakoś dociągnąć do pierwszego. Już wtedy wiadomo było, że wizytę u dobrego specjalisty i bez czekania załatwia się po znajomości, a nie w kolejce. Już wtedy było wiadomo, że partyjny może więcej i sięga dalej. Tylko że w międzyczasie dosypano do „zwyrodniałego systemu” dużo, dużo pieniędzy; ale nie rozumu, organizacji i odwagi cywilnej. Jak powiadał niezapomniany Ludwik Dorn – nim z pozycji groźnego ministra spraw wewnętrznych i „trzeciego brata” spadł do skromnej roli sejmowego opozycjonisty – „pokaż lekarzu, co masz w garażu?”. Tak jest zawsze, obojętnie czy za Tuska, czy Kaczyńskiego. Tak jest wszędzie, obojętnie czy w resorcie zdrowia, rolnictwa, czy nauki.

Czytaj więcej

Bogusław Chrabota: Dawida Kacprzyka rozliczyć. Ale przywileje dla polityków są i były

Ochrona zdrowia wciąż kosztuje nas więcej niż obronność

Po pierwsze, koszty opieki zdrowotnej rosną wyjątkowo szybko niekoniecznie dlatego, że lekarze zarabiają za dużo, ale na pewno dlatego, że pojawiają się nowe i coraz droższe techniki leczenia i aparaty diagnostyczne. Na służbę zdrowia przeznaczamy większy procent dochodu narodowego niż na obronność i wciąż jest niewydolna; tylko brak odwagi, by o tym mówić. Byłaby to bowiem dysputa tragiczna: może pewnych rzadkich chorób nie należy leczyć za budżetowe pieniądze, może ustalić maksymalny poziom wydatków NFZ na jednego chorego? Może…?

Po drugie, zlanie się państwowego z prywatnym jest dla wszystkich wygodne. Pacjent nie usiłuje dostać się do najlepszego lekarza, ale do ordynatora, który również przyjmuje prywatnie, idzie płaci, mówi, o co mu chodzi, dostaje skierowanie na diagnostykę, oczywiście prywatną, gdzie płaci dwa razy więcej. Znowu wraca do prywatnego gabinetu pana ordynatora, znowu płaci i na zabieg zostaje skierowany poza kolejnością do szpitala, gdzie ordynator pracuje „na państwowym”.

Czytaj więcej

Kogo obciąża afera w Szpitalu Południowym? Co trzeci Polak mówi: Cały rząd Donalda Tuska

Po trzecie: nowoczesna aparatura, na którą ciułają pieniądze różne Owsiaki i Łatwogangi, potem stoi niewykorzystana w szpitalach, bo brakuje limitów albo umowy z NFZ. Po czwarte: czy lekarze zarabiają za dużo? A czemu nie oburza nas 20 milionów euro dla Roberta Lewandowskiego? Po piąte, ale nie ostatnie: jak się sprawa rypnie, pokażą coś w telewizji, zaczyna się larum: wyrzuca się ludzi, zmienia dyrektorów, politycy biją się w piersi, ale na ogół po głowach. Potem wszystko zostaje po staremu. Zwyrodniały system? A może polityczny?