Przemysław Prekiel: Dla Ukraińców nigdy nie było dobrego czasu, by uczcić ofiary Wołynia

Bez zgody Ukrainy na ekshumację polskich ofiar UPA na Wołyniu rosyjska propaganda będzie nadal, niestety skutecznie, wbijać klin w polsko-ukraińskie stosunki, dając argument do waśni i sporów. W tej sprawie powinien zapanować konsensus całej polskiej klasy politycznej.

Publikacja: 11.07.2024 07:31

Łuck w Ukrainie, 09.07.2023. Andrzej Duda i Ukrainy Wołodymyr Zełenski w katedrze śś. Apostołów Piot

Łuck w Ukrainie, 09.07.2023. Andrzej Duda i Ukrainy Wołodymyr Zełenski w katedrze śś. Apostołów Piotra i Pawła oddają hołd ofiarom Wołynia w 80. rocznicę Rzezi Wołyńskiej

Foto: PAP/Radek Pietruszka

W czwartek 11 lipca obchodzimy 81. rocznicę ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na Polakach na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. I zapewne minie bez echa, bez narodowych uroczystości, bez większej refleksji. Wszystko po to, aby nie drażnić ukraińskiego sąsiada, który toczy swój krwawy bój o istnienie. Tyle tylko, że dla ukraińskiej strony nigdy nie było dobrego czasu, aby uczcić polskie ofiary.

Rzeź wołyńska

Rzeź wołyńska

PAP

Jaka była reakcja Polski na restaurację ukraińskiego nacjonalizmu i wynoszenie na piedestał żołnierzy UPA?

To najbardziej boląca rana w stosunkach polsko-ukraińskich. Rosyjska agresja na Ukrainę sprawiła, że historyczny spór zszedł na drugi plan, co można zrozumieć, bowiem tocząca się wojna jest dla państwa ukraińskiego być albo nie być. Jednak restauracja ukraińskiego nacjonalizmu, w większości w sferze symbolicznej, była obecna na długo przed pełnoskalową wojną, jaką rozpoczął rosyjski agresor w 2022 roku. Polskie elity polityczne bądź tego nie zauważyły, bądź nie chciały zauważyć, w zasadzie nie wiadomo w imię czego.

Czytaj więcej

Zełenski milczał w Polsce o rocznicy rzezi wołyńskiej? Kijowski standard

W kwietniu 2015 roku ukraiński parlament przyjął ustawy, które nie tylko rehabilitują żołnierzy odpowiedzialnych za rzezie na Wołyniu, ale wręcz wynoszą ich na piedestał. Żołnierze Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) stali się prawnie uznanymi przez ukraińskie państwo „bojownikami o wolność”. Było to bolesne tym bardziej, że w tym samym dniu w Ukrainie przebywał prezydent Bronisław Komorowski. Ustawa zapewnia weteranom i ich rodzinom zniżki i inne gwarancje socjalne, uznaje przyznane im odznaczenia i stopnie wojskowe. Zakłada też karanie wszystkich, którzy okazywaliby lekceważenie weteranom czy negowali celowość ich walki.

Jaka była wówczas reakcja polskich władz? Żadna, co więcej, wpływowy publicysta „Polityki” Adam Szostkiewicz napisał, że kult UPA w Ukrainie jest „potrzebny jako jeden z elementów budowania posowieckiej tożsamości narodowej”. Był to policzek dla ofiar i ich rodzin, które nadal nie mogą pochować godnie swoich przodków. Leżą rozrzuceni gdzieś na ukraińskich polach.

Roman Szuchewycz, który odpowiada za ludobójstwo na Wołyniu, jest dziś „Bohaterem Ukrainy”

Liczba pomników postawionym przywódcom UPA rosła w sposób zatrważający. Podobnie z nazewnictwem ulic, placów i skwerów. Tak Ukraina budowała swoją politykę historyczną, nie oglądając się na polską wrażliwość i ból. Jednym z tych, którego państwo ukraińskie wzięło na sztandary, jest Roman Szuchewycz – ten, który dopowiada za polskie ludobójstwo na Wołyniu. Jest honorowym obywatelem wielu ukraińskich miast, w tym m.in. Lwowa. W 2007 roku prezydent Wiktor Juszczenko nadał mu tytuł „Bohatera Ukrainy”.

Czytaj więcej

Roman Szuchewycz to bohater Ukrainy

Ukraina nie jest widocznie zainteresowana zbadaniem prawdziwej i całościowej historii UPA. Jest zainteresowana wyłącznie budowaniem mitu tej armii, która walczyła z Niemcami i Sowietami. Zapomina się jednak, że po drodze dokonała ludobójstwa na Polakach. Ten wątek jest w ukraińskiej świadomości mało znany.

Skala ofiar UPA może rzeczywiście przerażać

Nadzieje związane z przełomem w stosunkach polsko-ukraińskich wiązano z okrągłą 80. rocznicą rzezi wołyńskiej. W Łucku na mszy świętej spotkali się prezydenci Polski i Ukrainy. W tym samym mieście stoi pomnik Stepana Bandery. Nie padły żadne słowa, które mogłyby być uznane za przełomowe, ograniczono się wyłącznie do ogólników o wspólnym bólu. Prezydent RP Andrzej Duda pięć lat wcześniej składał hołd pomordowanym ofiarom na Wołyniu w szczerym polu. Nie mógł tego zrobić pod krzyżem, tablicą czy innym miejscem pamięci, ponieważ takiego tam nie ma. Ten smutny obrazek doskonale oddaje istotę tego problemu, mianowicie brak pochówku ofiar, czego wymaga elementarna ludzka przyzwoitość.

Czytaj więcej

Morawiecki o rzezi wołyńskiej: Niewyobrażalnie okrutne ludobójstwo

Brak zgody na ekshumację można tłumaczyć wyłącznie przerażeniem ukraińskich władz, bowiem skala ofiar może rzeczywiście przerażać. W naszym kręgu cywilizacyjnym pochowanie bliskich jest czymś absolutnie podstawowym. Bez tej zgody rosyjska propaganda będzie nadal, niestety skutecznie, wbijać klin w polsko-ukraińskie stosunki, dając argument do waśni i sporów. Nigdy nie będzie dobrego czasu, aby trudne relacje polsko-ukraińskie uporządkować. To na nas spoczywa jednak odpowiedzialność, aby nie przestać upominać się o tych bestialsko pomordowanych rodaków, których kości do dziś rozrzucone są na ukraińskich polach. I to powinien być konsensus całej polskiej klasy politycznej. 

Przemysław Prekiel

Przemysław Prekiel

mat. pras.

Autor

Przemysław Prekiel

Publicysta, politolog, historyk polskiej lewicy. Napisał biografię Stanisława Dubois, Ludwika Cohna i Stanisława Kelles-Krauza

W czwartek 11 lipca obchodzimy 81. rocznicę ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na Polakach na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. I zapewne minie bez echa, bez narodowych uroczystości, bez większej refleksji. Wszystko po to, aby nie drażnić ukraińskiego sąsiada, który toczy swój krwawy bój o istnienie. Tyle tylko, że dla ukraińskiej strony nigdy nie było dobrego czasu, aby uczcić polskie ofiary.

Jaka była reakcja Polski na restaurację ukraińskiego nacjonalizmu i wynoszenie na piedestał żołnierzy UPA?

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie polityczno - społeczne
Michał Wojciechowski: Drogi do sprawnego państwa
Opinie polityczno - społeczne
Paweł Łepkowski: Nie zgadzam się z Kamalą Harris, choć urzekła mnie jej osobowość
Opinie polityczno - społeczne
Warzecha: Profesor Bralczyk ma rację, mówiąc, że zwierzęta zdychają
Opinie polityczno - społeczne
Razem do rządu, skoro mają tyle uwag i cennych recept
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Opinie polityczno - społeczne
Gra na dwóch amerykańskich fortepianach. Rząd musi rozmawiać z Donaldem Trumpem