Trzeci rok kryzysu na granicy polsko-białoruskiej. Czy Polska zrobiła wszystko, aby przekonać światową opinię publiczną do tego, że Aleksander Łukaszenko łamie międzynarodowe normy, wykorzystując ludzi jako broń, a wywołanie i eskalacja kryzysu migracyjnego wraz z towarzyszącymi mu naruszaniem granic i polaryzacją służy jego politycznemu zwierzchnikowi – Władimirowi Putinowi?
Wojna hybrydowa na polsko-białoruskiej granicy: To opinia polskich władz czy powszechnie znany fakt?
W dniu pogrzebu Mateusza Sitka, żołnierza zamordowanego na granicy, w depeszy amerykańskiej agencji Associated Press jedno zdanie rzuca się w oczy: „Według Polski kryzys wywołały Rosja i Białoruś”. To opinia polskich władz czy powszechnie znany fakt? Co przez ostatnie trzy lata Polska zrobiła, aby jasne było, że to drugie?
Czytaj więcej
- Zadaniem państwa jest ochrona i obrona granicy z użyciem wszystkich bezpiecznych metod. Granica nie może być bezkarnie przekraczana - mówił w Bia...
Czytając depeszę dalej, zobaczymy, że koncentruje się na polskiej polityce wobec problemu, dyskusji wokół przyjętych rozwiązań (w tym push backów) i działaniach aktywistów. Z pola widzenia znika zupełnie Łukaszenko – jego nazwisko pada w tekście tylko raz!
Tymczasem to on stawia państwa Unii Europejskiej, takie jak Polska, Litwa i Łotwa, w trudnym położeniu. Czy aby na pewno wykorzystujemy wszystkie dostępne narzędzia, by zwrócić na to uwagę i pokazać źródła kryzysu, które znajdują się nie w Warszawie, tylko w Mińsku i Moskwie?
Czy docieramy z tą informacją do międzynarodowej opinii publicznej?
W artykule brytyjskiego „Guardiana” z 2 października 2023 r. zacytowano wraz z kontekstem słowa Łukaszenki, który zagroził Europie wspierającej opozycję demokratyczną na Białorusi i nakładającej kolejne sankcje na reżim, że „zaleje ją migrantami i narkotykami”. Jakie działania prowadzi Polska, aby o tym stale przypominać?
Czy aby na pewno wykorzystujemy wszystkie dostępne narzędzia, by zwrócić na to uwagę i pokazać źródła kryzysu, które znajdują się nie w Warszawie, tylko w Mińsku i Moskwie?
Czy wykorzystując politykę zagraniczną, podnosimy na forum międzynarodowym to, że białoruski reżim narusza protokół przeciwko przemytowi migrantów drogą lądową, morską i powietrzną, uzupełniający Konwencję ONZ przeciwko międzynarodowej przestępczości zorganizowanej z 2000 r. oraz Konwencję w sprawie zwalczania handlu ludźmi z 1950 r., a także Międzynarodowy pakt praw obywatelskich i politycznych z 1966 r.? Albo stawiamy pytanie o to, czy Łukaszenko nie narusza artykułu 2. Karty Narodów Zjednoczonych: „Wszyscy członkowie powinni w swych stosunkach międzynarodowych powstrzymywać się od stosowania groźby lub użycia siły przeciwko nietykalności terytorium albo niepodległości politycznej któregokolwiek państwa, lub wszelkiego innego sposobu, niezgodnego z zasadami Narodów Zjednoczonych”?
Czy docieramy z tą informacją do międzynarodowej opinii publicznej? Czy łączymy przy tym siły z sąsiadami?
To ważne, aby stale budować i wzmacniać odporność Zachodu na fałszywą narrację Putina i dezinformację
Ktoś spyta: „No dobrze, ale po co?”. Po pierwsze, aby uniemożliwić Putinowi i Łukaszence dzielenie opinii publicznej. Po drugie, aby wyjaśnić, jakie cele chcą oni osiągnąć, wywołując niepokój na wschodniej granicy Unii Europejskiej. Wreszcie po trzecie, ma to ogromne znaczenie dla utrzymania, a nawet zwiększenia pomocy udzielanej Ukrainie, która od ponad dwóch lat robi wszystko, aby zatrzymać Rosję. Innymi słowy: to ważne, aby stale budować i wzmacniać odporność Zachodu na fałszywą narrację Kremla i dezinformację, której jest on mistrzem w portalach społecznościowych (dziś jasne jest to, że hodowane w Rosji trolle huśtały nastrojami przed referendum brexitowym).
Podczas gdy w Polsce nie trzeba właściwie nikogo przekonywać do tego, że Putin jest patologicznym kłamcą, zagrożeniem dla pokoju, łamie prawa człowieka i ma niezaspokojony imperialny apetyt, dlatego należy wspierać Ukrainę do jej pełnego zwycięstwa, w zachodnich państwach pomysł zakończenia wojny przez zmuszenie Kijowa do ustąpienia już wcale nie jest taki egzotyczny.