Jędrzej Bielecki: Jeśli Donald Trump wygra wybory, los Europy będzie w jego rękach

Po sześciu miesiącach zwłoki Izba Reprezentantów zatwierdziła pakiet 60 mld dolarów wsparcia dla Kijowa. Ale odsiecz dla Ukraińców staje się coraz bardziej sprawą tylko jednego obozu politycznego: demokratów.

Publikacja: 20.04.2024 21:32

Zwolennicy Ukrainy przed Kapitolem Stanów Zjednoczonych po zatwierdzeniu przez Izbę pakietów pomocy

Zwolennicy Ukrainy przed Kapitolem Stanów Zjednoczonych po zatwierdzeniu przez Izbę pakietów pomocy

Foto: PAP/EPA

Gdy w sobotę wieczorem spiker Mike Johnson ogłosił szczęśliwy dla Ukraińców wynik głosowania, uradowani deputowani zaczęli machać malutkimi flagami w błękitnym i żółtym kolorze. Ale tylko ci po jednej, lewej stronie sali. Druga jej część pozostała pogrążona w ciszy. Radości tu się nie czuło. 

Gdy w lutym 2022 roku Rosja rozpoczęła inwazję Ukrainy, niemal cały Kongres wsparł młodą demokrację. Dzięki temu udało się uwolnić bezprecedensową pomoc 113 mld dol. dla Kijowa. Ale to już przeszłość. Teraz wsparcie rodziło się w bólach a wielomiesięczna zwłoka spowodowała dramatyczne pogorszenie sytuacji na froncie. 

Większość deputowanych republikańskich opowiedziało się przeciw wsparciu Ukrainy. Izolacjonizm jest w Ameryce na fali

Co prawda najnowszy pakiet pomoc uzyskał zdecydowaną większość 331 głosów za przy 112 sprzeciwu. Jednak w zdominowanej przez Republikanów Izbie Reprezentantów nie byłoby to możliwe bez pełnej mobilizacji demokratów. Większość (112) spośród 218 deputowanych republikańskich opowiedziało się przeciwko wsparciu dla Kijowa. 

Więcej: wbrew podstawowym regułom demokracji, wielu radykałów związanych z Trumpen oczekiwało dalszej blokady pakietu pomocowego. Dlatego gdy stanął on w sobotę na agendzie, kolejni republikanie prześcigali się w krytyce Mike’a Johnsona. 

Dla 79 proc. wyborców republikańskich to Donald Trump jest ostatecznym autorytetem gdy idzie o to, jak zachować się wobec wojny na Ukrainie. Jeśli więc odzyska władzę, los Europy wschodniej znajdzie się bez reszty w jego rękach.

O tym, że w końcu doszło do odblokowania wsparcia, zdecydował Donald Trump. W piątek tłumaczył w mediach społecznościowych, że uratowanie Ukrainy jest ważniejsze dla Europy niż dla Ameryki, ale dla Ameryki też ważne. Wiele wskazuje na to, że były prezydent doszedł do wniosku, iż dalsza obstrukcja jest dla niego samego bardzo ryzykowna. Jeśli bowiem, jak to przewiduje CIA, ukraiński front padnie bez szybkiego wsparcia Ameryki, Trump może za to zostać obarczony odpowiedzialności tuż przed listopadowymi wyborami prezydenckimi. To byłoby trudne do pogodzenia z obrazem silnego przywódcy, jaki stara się roztaczać miliarder. Nie bardzo też widać, jak miałby w takich warunkach przekonać do siebie centrowych wyborców, bez których Białego Domu nie zdobędzie. 

Czytaj więcej

Jędrzej Bielecki: Ameryka jednak uratuje Ukrainę, Republikanie nie chcą być odpowiedzialni za zwycięstwo Putina

Ku wsparciu Ukrainy Trumpa pchnęły też wydarzenia na Bliskim Wschodzie. Wobec narastającego zagrożenia ze strony Iranu dalsze odkładanie wsparcia dla Izraela (26 mld dol.) byłoby niezrozumiałe dla religijnego elektoratu miliardera. I choć Johnsona zadbał, aby głosowano osobno nad wsparciem dla Ukraińców, Izraelczyków i Tajwańczyków, to jednak wszystko to było powiązane. 

Większość republikańskich wyborców nie chce, aby Ameryka wspierała Ukrainę. Trump musi to brać pod uwagę

O kruchości wsparcia dla Ukrainy w Ameryce świadczą też inne chwyty taktyczne, do których musiał się uciec Johnson aby pomoc wreszcie przeszła. Zaproponował więc, aby 1/6 wsparcia została wypłacona w formie pożyczek dla Kijowa a nie darowizn. Osiem miliardów dolarów pomocy ma też zostać sfinansowane z zamrożonych aktywów rosyjskiego banku centralnego w USA. A wszystkiemu towarzyszy jeszcze jedna ustawa wymuszająca sprzedaż TikToka przez chiński kapitał. Wreszcie sam Johnson musiał zaryzykować własną karierę aby pakiet pomocowy został uruchomiony. 

Czytaj więcej

Izba Reprezentantów zatwierdziła pomoc dla Ukrainy. Broń na froncie w mniej niż tydzień?

Wszystko to stwarza wrażenie, że Trump, który sam jest oskarżony o próbę zamachu stanu w USA, zdecydował się na zmianę kursu ze względów taktycznych a nie z głębokiej wiary, że należy ratować ukraińską demokrację przed rosyjskim autorytaryzmem. To zaś niesie ryzyko, że już po zdobyciu Białego Domu miliarder zmieni zdanie. Sam zresztą zapowiada, że w ciągu 24 godzin dojdzie do porozumienia z Putinem. Zdaniem „Washington Post” będzie ono polegało na uznaniu aneksji Krymu i Donbasu przez Amerykę.

Postawa Trumpa jest też wynikiem nastrojów w amerykańskim społeczeństwie. Co prawda zdaniem CBS 53 proc. Amerykanów popiera pomoc USA dla Kijowa. O ile jednak chce tego 74 proc. głosujących na demokratów, to 61 proc. tych popierających republikanów (i 69 proc. wspierających samego Trumpa) jest temu przeciwna. Co gorsza, dla 79 proc. wyborców republikańskich to miliarder jest ostatecznym autorytetem gdy idzie o to, jak zachować się wobec wojny na Ukrainie. Jeśli więc odzyska władzę, los Europy wschodniej znajdzie się bez reszty w jego rękach.

Gdy w sobotę wieczorem spiker Mike Johnson ogłosił szczęśliwy dla Ukraińców wynik głosowania, uradowani deputowani zaczęli machać malutkimi flagami w błękitnym i żółtym kolorze. Ale tylko ci po jednej, lewej stronie sali. Druga jej część pozostała pogrążona w ciszy. Radości tu się nie czuło. 

Gdy w lutym 2022 roku Rosja rozpoczęła inwazję Ukrainy, niemal cały Kongres wsparł młodą demokrację. Dzięki temu udało się uwolnić bezprecedensową pomoc 113 mld dol. dla Kijowa. Ale to już przeszłość. Teraz wsparcie rodziło się w bólach a wielomiesięczna zwłoka spowodowała dramatyczne pogorszenie sytuacji na froncie. 

Pozostało 87% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie polityczno - społeczne
Arkadiusz Stempin: Niemiecka demokracja w kryzysie. Czy Niemcy uchronią ją przed erozją od środka?
Opinie polityczno - społeczne
Jacek Nizinkiewicz: Dlaczego PiS chce ukryć problemy, których lawinowo przybywa
Opinie polityczno - społeczne
Zuzanna Dąbrowska: Odwołana rewolucja w KRS
Opinie polityczno - społeczne
Łukasz Warzecha: Kto tu jest populistą?
Opinie polityczno - społeczne
Ks. Mirosław Tykfer: Na granicy z Białorusią wciąż umierają ludzie