Marek Kozubal: Nie każdy nominat Piotra Glińskiego jest zły

Decyzja o odwołaniu szefowej Instytutu Polonika Doroty Janiszewskiej-Jakubiak jest niezrozumiała. Jeżeli podyktowana jest politycznie, to niewybaczalny błąd ministra Bartłomieja Sienkiewicza.

Publikacja: 12.04.2024 17:58

Dorota Janiszewska - Jakubiak

Dorota Janiszewska - Jakubiak

Foto: MKiDN

– Cztery instytucje zostaną odzyskane dla Polek i Polaków. Wierzę w to, że można te instytucje utrzymać, naprawić i uczynić je czymś o wiele więcej niż partyjnym źródłem finansowania swoich – powiedział Bartłomiej Sienkiewicz, minister kultury i dziedzictwa narodowego podczas konferencji prasowej. I poinformował o odwołaniu dyrektorów Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej im. R. Dmowskiego i I. J. Paderewskiego, Instytutu Pileckiego, Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej (PISF).

Dodał też, że podjął decyzję o odwołaniu dyrektor Narodowego Instytutu Polskiego Dziedzictwa Kulturowego za Granicą Polonika. Minister stwierdził, że w tym ostatnim przypadku miały miejsce nieprawidłowości finansowe. Nie sprecyzował jakie.

Czytaj więcej

Polacy chcą chronić dziedzictwo kulturowe Ukrainy

Kontrola dotyczy odbudowy klasztoru w Berdyczowie

Z komunikatu wydanego przez Instytut Polonika wynika, że „sprawą obecnie kontrolowaną a jeszcze niewyjaśnioną są prace ratunkowe i budowlano-konserwatorskie w Berdyczowie (Ukraina)”. „23 stycznia 2024 r. z upoważnienia Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego zostało złożone przez Sekretarza Stanu zawiadomienie o okolicznościach, które ocenił jako wskazujące na naruszenie dyscypliny finansów publicznych w Instytucie Polonika. Sprawa dotyczy przyznanej dotacji podmiotowej zgodnej z treścią decyzji Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego i Sportu z dn. 27 lipca 2021 r. na kwotę 250 000 zł, na dofinansowanie działalności bieżącej w zakresie realizowanych zadań statutowych w 2021 r. z tytułu sfinansowania wymiany pokrycia dachowego w zespole klasztornym karmelitów bosych w Berdyczowie na Ukrainie”. Instytut przypomina, że od wielu lat ma miejsce proces odnowy zdewastowanych budynków. Dalej czytamy, że rzecznik dyscypliny podjął w tej sprawie czynności sprawdzające, ale ich nie zakończył i nie wydał postanowienia o wszczęciu postępowania wyjaśniającego albo o odmowie jego wszczęcia.

Petycja w obronie Doroty Janiszewskiej-Jakubiak

Decyzja o odwołaniu dyrektor Doroty Janiszewskiej-Jakubiak wstrząsnęła środowiskiem historyków sztuki i konserwatorów zabytków. W sieci pojawiła się petycja w jej obronie, dotychczas podpisało ją ponad 200 osób.

Skomentował ją na FB m.in. Marek Skulimowski, prezes nowojorskiej Fundacji Kościuszkowskiej: „Jedna z najlepiej funkcjonujących instytucji w RP. Podziwiałem ogrom pracy na Wschodzie, zwłaszcza w Ukrainie. Polonika wykonała też kilka ważny konserwacji obrazów z kolekcji The Kosciuszko Foundation w ostatnich kilku latach m.in. J. Matejko, J. Brandt, czy O. Boznańska. Jeśli nie jest to polityczna decyzja, to mam nadzieję sprawa się wyjaśni”.

Z kolei prof. Małgorzata Omilianowska, była minister kultury w rządzie PO-PSL tak skomentowała na FB tą wiadomość: „Z dzisiejszych decyzji MBS nie zgadzam się tylko z jedną – Dorota Janiszewska-Jakubiak. To jest fachowiec światowej klasy a do tego całkowicie apolityczna w decyzjach i działaniach”.

„Nie moim zadaniem jest ocenianie działań ministra, ale czuję się w obowiązku (i mam potrzebę) napisać, że Dorota Janiszewska-Jakubiak, do wczoraj dyrektorka POLONIKI, była moją podwładną w latach 2012-2015 i mogę o jej pracy wyrażać się jedynie z najwyższym uznaniem i najwyższym szacunkiem dla jej kompetencji, zaangażowania, wiedzy, oddania pracy, pasji i radości z ratowania polskiego dziedzictwa. Nigdy nie pytałam jej o poglądy polityczne, nie wiem jakie ma, nigdy też nie dała mi żadnego powodu do tego, aby się nad tym zastanawiać. Wszystko co robiła na rzecz uratowania i wsparcia polskiego dziedzictwa za granicą było pozbawione barw politycznych. Miało barwy jedynie biało-czerwone. Doroto, dziękuję Ci za wszystko co zrobiłaś dla polskiej kultury” – napisała na FB.   

Dorota Janiszewska-Jakubiak jest z wykształcenia historykiem sztuki. Od 1994 r. pracowała w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego, zajmowała się m.in. stratami wojennymi i dziedzictwem kulturowym za granicą. Od grudnia 2017 r. była dyrektorką Instytutu Polonika. 

Dlaczego powstał Instytut Polonika

O ile można akceptować inne decyzje ministra Bartłomieja Sienkiewicza i wręcz podważać sens istnienia niektórych instytucji powołanych przez Piotra Glińskiego, o tyle w tym przypadku, moim zdaniem jest to bezzasadne.

Może niektórym politykom wyda się to nieprawdopodobne, ale za czasów PiS byli też fachowcy, którzy realizowali politykę państwa opartą na racji stanu, a nie na czysto politycznych kalkulacjach. Janiszewska moim zdaniem takim fachowcem jest. Więcej – uważam, że powołanie Instytutu Polonika była jedną z najwartościowszych decyzji Piotra Glińskiego.

Instytucja ta była tworzona od podstaw przez Dorotę Janiszewską-Jakubiak. Instytut ten dba o nasze dziedzictwo za granicą, prowadzi badania, a także finansuje remonty.

Czytaj więcej

Mimo wojny Polacy nadal odnawiają perłę Wołynia

„Misją Instytutu jest zachowanie dla przyszłych pokoleń materialnych śladów polskiego dziedzictwa kulturowego pozostającego poza granicami kraju ‒ rozumianego jako dziedzictwo dawnych ziem wschodnich wielonarodowej i wielokulturowej Rzeczypospolitej oraz migracji, emigracji i wychodźstwa ‒ stanowiącego integralną część światowego dziedzictwa kulturowego”. 

Dotychczas nie istniała instytucja, która w kompleksowy sposób dbała o polskie dziedzictwo za granicą. Prace planuje w perspektywie wieloletniej. Były i są one prowadzone m.in. na Ukrainie (np. we Lwowie), na Litwie (np. w Wilnie), ale też odnawiane są polskie groby w Panteonie Polskiej Emigracji we Francji. Bez tych działań np. na cmentarzu łyczakowskim we Lwowie wiele obiektów zamieniłoby się w ruinę i za kilkadziesiąt lat nie byłoby żadnych śladów naszej historii w tych krajach. Dotychczas Instytut zrealizował i nadal prowadzi ponad 500 projektów w 20 krajach świata.

Jeżeli obciążeniem dla Instytutu jest to, że powołał go Piotr Gliński, to co nim nie jest? Jeżeli jest nią fakt, że dofinansowana była renowacja i konserwacja zabytków sakralnych, które w innych krajach niszczały – to świadczyłoby o zdziczeniu obyczajów wśród polityków, a tego nie zakładam. Tak, nasze – polskie ślady w innych krajach są głównie na murach świątyń i na cmentarzach. Oczywiście państwo polskie może podjąć się realizacji projektów innych np. odnowienia zamku Koniecpolskich w Podhorcach na Ukrainie, ale czy wtedy nie pojawi się zarzut o odnawianie posiadłości magnackich?

Wartość działań Instytutu Polonika pokazuje chociażby przykład Ołyki na Ukrainie. Tam odnawiana jest barokowa kolegiata – perła Wołynia stworzona przez Radziwiłłów. Ten projekt tak spodobał się stronie ukraińskiej, że opracowali własny plan odnowienia całej miejscowości i przymierzają się do renowacji pobliskiego zamku. Bo wiedzą, że dostali od państwa polskiego jedyną szansę, aby ta miejscowość stała się centrum kulturalnym i turystycznym, który przyciągnie w to miejsce Polaków, i będzie miejscem pojednania.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Historia
Polacy odnawiają zabytki za granicą. Nie tylko w Ukrainie
Historia Polski
Polacy odnawiają groby rodaków za granicą. Gdzie?
Historia
Jak ma wyglądać park przy pałacu w Podhorcach
Kraj
Polacy odnowili rzeźby z fasady kościoła na Antokolu w Wilnie
Opinie polityczno - społeczne
Arkadiusz Stempin: Niemiecka demokracja w kryzysie. Czy Niemcy uchronią ją przed erozją od środka?