Dodał też, że podjął decyzję o odwołaniu dyrektor Narodowego Instytutu Polskiego Dziedzictwa Kulturowego za Granicą Polonika. Minister stwierdził, że w tym ostatnim przypadku miały miejsce nieprawidłowości finansowe. Nie sprecyzował jakie.
Czytaj więcej
Polskie muzea i organizacje pozarządowe są gotowe pomóc w ochronie zabytków i dzieł sztuki Ukrainy. Organizowane jest zbiórka rzeczy pozwalających...
Kontrola dotyczy odbudowy klasztoru w Berdyczowie
Z komunikatu wydanego przez Instytut Polonika wynika, że „sprawą obecnie kontrolowaną a jeszcze niewyjaśnioną są prace ratunkowe i budowlano-konserwatorskie w Berdyczowie (Ukraina)”. „23 stycznia 2024 r. z upoważnienia Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego zostało złożone przez Sekretarza Stanu zawiadomienie o okolicznościach, które ocenił jako wskazujące na naruszenie dyscypliny finansów publicznych w Instytucie Polonika. Sprawa dotyczy przyznanej dotacji podmiotowej zgodnej z treścią decyzji Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego i Sportu z dn. 27 lipca 2021 r. na kwotę 250 000 zł, na dofinansowanie działalności bieżącej w zakresie realizowanych zadań statutowych w 2021 r. z tytułu sfinansowania wymiany pokrycia dachowego w zespole klasztornym karmelitów bosych w Berdyczowie na Ukrainie”. Instytut przypomina, że od wielu lat ma miejsce proces odnowy zdewastowanych budynków. Dalej czytamy, że rzecznik dyscypliny podjął w tej sprawie czynności sprawdzające, ale ich nie zakończył i nie wydał postanowienia o wszczęciu postępowania wyjaśniającego albo o odmowie jego wszczęcia.
Petycja w obronie Doroty Janiszewskiej-Jakubiak
Decyzja o odwołaniu dyrektor Doroty Janiszewskiej-Jakubiak wstrząsnęła środowiskiem historyków sztuki i konserwatorów zabytków. W sieci pojawiła się petycja w jej obronie, dotychczas podpisało ją ponad 200 osób.
Skomentował ją na FB m.in. Marek Skulimowski, prezes nowojorskiej Fundacji Kościuszkowskiej: „Jedna z najlepiej funkcjonujących instytucji w RP. Podziwiałem ogrom pracy na Wschodzie, zwłaszcza w Ukrainie. Polonika wykonała też kilka ważny konserwacji obrazów z kolekcji The Kosciuszko Foundation w ostatnich kilku latach m.in. J. Matejko, J. Brandt, czy O. Boznańska. Jeśli nie jest to polityczna decyzja, to mam nadzieję sprawa się wyjaśni”.
Z kolei prof. Małgorzata Omilianowska, była minister kultury w rządzie PO-PSL tak skomentowała na FB tą wiadomość: „Z dzisiejszych decyzji MBS nie zgadzam się tylko z jedną – Dorota Janiszewska-Jakubiak. To jest fachowiec światowej klasy a do tego całkowicie apolityczna w decyzjach i działaniach”.
„Nie moim zadaniem jest ocenianie działań ministra, ale czuję się w obowiązku (i mam potrzebę) napisać, że Dorota Janiszewska-Jakubiak, do wczoraj dyrektorka POLONIKI, była moją podwładną w latach 2012-2015 i mogę o jej pracy wyrażać się jedynie z najwyższym uznaniem i najwyższym szacunkiem dla jej kompetencji, zaangażowania, wiedzy, oddania pracy, pasji i radości z ratowania polskiego dziedzictwa. Nigdy nie pytałam jej o poglądy polityczne, nie wiem jakie ma, nigdy też nie dała mi żadnego powodu do tego, aby się nad tym zastanawiać. Wszystko co robiła na rzecz uratowania i wsparcia polskiego dziedzictwa za granicą było pozbawione barw politycznych. Miało barwy jedynie biało-czerwone. Doroto, dziękuję Ci za wszystko co zrobiłaś dla polskiej kultury” – napisała na FB.
Dorota Janiszewska-Jakubiak jest z wykształcenia historykiem sztuki. Od 1994 r. pracowała w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego, zajmowała się m.in. stratami wojennymi i dziedzictwem kulturowym za granicą. Od grudnia 2017 r. była dyrektorką Instytutu Polonika.
Dlaczego powstał Instytut Polonika
O ile można akceptować inne decyzje ministra Bartłomieja Sienkiewicza i wręcz podważać sens istnienia niektórych instytucji powołanych przez Piotra Glińskiego, o tyle w tym przypadku, moim zdaniem jest to bezzasadne.
Może niektórym politykom wyda się to nieprawdopodobne, ale za czasów PiS byli też fachowcy, którzy realizowali politykę państwa opartą na racji stanu, a nie na czysto politycznych kalkulacjach. Janiszewska moim zdaniem takim fachowcem jest. Więcej – uważam, że powołanie Instytutu Polonika była jedną z najwartościowszych decyzji Piotra Glińskiego.
Instytucja ta była tworzona od podstaw przez Dorotę Janiszewską-Jakubiak. Instytut ten dba o nasze dziedzictwo za granicą, prowadzi badania, a także finansuje remonty.
Czytaj więcej
Pomimo wojny nie zostały przerwane prace konserwatorskie nad perłą Wołynia.
„Misją Instytutu jest zachowanie dla przyszłych pokoleń materialnych śladów polskiego dziedzictwa kulturowego pozostającego poza granicami kraju ‒ rozumianego jako dziedzictwo dawnych ziem wschodnich wielonarodowej i wielokulturowej Rzeczypospolitej oraz migracji, emigracji i wychodźstwa ‒ stanowiącego integralną część światowego dziedzictwa kulturowego”.
Dotychczas nie istniała instytucja, która w kompleksowy sposób dbała o polskie dziedzictwo za granicą. Prace planuje w perspektywie wieloletniej. Były i są one prowadzone m.in. na Ukrainie (np. we Lwowie), na Litwie (np. w Wilnie), ale też odnawiane są polskie groby w Panteonie Polskiej Emigracji we Francji. Bez tych działań np. na cmentarzu łyczakowskim we Lwowie wiele obiektów zamieniłoby się w ruinę i za kilkadziesiąt lat nie byłoby żadnych śladów naszej historii w tych krajach. Dotychczas Instytut zrealizował i nadal prowadzi ponad 500 projektów w 20 krajach świata.
Jeżeli obciążeniem dla Instytutu jest to, że powołał go Piotr Gliński, to co nim nie jest? Jeżeli jest nią fakt, że dofinansowana była renowacja i konserwacja zabytków sakralnych, które w innych krajach niszczały – to świadczyłoby o zdziczeniu obyczajów wśród polityków, a tego nie zakładam. Tak, nasze – polskie ślady w innych krajach są głównie na murach świątyń i na cmentarzach. Oczywiście państwo polskie może podjąć się realizacji projektów innych np. odnowienia zamku Koniecpolskich w Podhorcach na Ukrainie, ale czy wtedy nie pojawi się zarzut o odnawianie posiadłości magnackich?
Wartość działań Instytutu Polonika pokazuje chociażby przykład Ołyki na Ukrainie. Tam odnawiana jest barokowa kolegiata – perła Wołynia stworzona przez Radziwiłłów. Ten projekt tak spodobał się stronie ukraińskiej, że opracowali własny plan odnowienia całej miejscowości i przymierzają się do renowacji pobliskiego zamku. Bo wiedzą, że dostali od państwa polskiego jedyną szansę, aby ta miejscowość stała się centrum kulturalnym i turystycznym, który przyciągnie w to miejsce Polaków, i będzie miejscem pojednania.