Andrzej Łomanowski: Front w Ukrainie zastygł. Władimir Putin i Wołodymyr Zełenski czekają na wybory

Zarówno Rosja, jak i Ukraina, napastnik i ofiara, okazują rosnące znużenie wojną. A na froncie bez większych zmian, trwa nużąca walka pozycyjna. Tymczasem ukraińskie społeczeństwo zaczyna być zmęczone wojną i biedą, a perspektywy zwycięstwa nie widać.

Publikacja: 02.11.2023 13:53

Wołodymyr Zełenski i Władimir Putin

Wołodymyr Zełenski i Władimir Putin

Foto: materiały prasowe/AFP

Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 617

Pierwsi swe obawy wypowiedzieli wojskowi. Ukraiński głównodowodzący gen. Walerij Załużny przestrzegł, że „ryzyko wojny pozycyjnej polega na tym, że może ona przeciągnąć się na lata i wyniszczyć państwo ukraińskie”.

Trwająca od czerwca ukraińska kontrofensywa utknęła po przejściu 17 kilometrów. Ale i druga strona nie może nazywać siebie zwycięską. Walki na przykład o Bachmut (zdobyty w końcu przez Rosjan) trwały dziesięć miesięcy. „O miasto wielkości sześć kilometrów na sześć” – jak opisał to Załużny.

Czytaj więcej

Dowódca ukraińskiej armii mówi o impasie na froncie. Kreml się nie zgadza

Straty, jakie ponieśli Rosjanie, są gigantyczne. Ale i Załużny przyznaje, że Ukraina ma problemy. „Jeśli szybko nie znajdziemy technologii dających przewagę na polu walki, to wcześniej czy później po prostu odkryjemy, że nie starcza nam ludzi do walki” – powiedział w wywiadzie dla „The Economist”.

Rosja nieczuła na straty, ale Siergiej Szojgu wypowiada się niejasno o okupowanych częściach Ukrainy

Takich problemów nie ma Rosja. Jej przywódcy polityczni, dowódcy wojskowi oraz samo społeczeństwo są nieczuli na frontowe straty idące już w setki tysięcy poległych i rannych. Dlatego podobne niewesołe ukraińskie prognozy powinny wywołać wybuch radości po drugiej stronie frontu. Tymczasem tak nie jest. Przebywający w zeszłym tygodniu w Pekinie rosyjski minister obrony Siergiej Szojgu bardzo koncyliacyjnie wystąpił w sprawie wojny z Ukrainą. Nawet niezbyt jasno wypowiadał się o dalszym losie okupowanych ukraińskich terytoriów. W przeciwieństwie do swego kolegi z rządu Siergieja Ławrowa, który upiera się, że jakiekolwiek porozumienie pokojowe „musi uwzględniać realia na ziemi”, czyli rosyjską okupację części Ukrainy.

W 617. dniu wojny obie strony okazują zmęczenie i obie nie widzą możliwości odniesienia szybkiego zwycięstwa. Wyraźnie zaznacza się znużenie wśród rosyjskiej elity politycznej. W kraju Władimira Putina społeczeństwo niewiele ma do powiedzenia, ale ostatnie badania socjologiczne Centrum Lewady pokazały, że aż 70 proc. Rosjan poparłoby prezydenta, gdyby zaproponował zakończenie wojny. Jednocześnie ponad połowa nie chce oddawać dotychczasowych zdobyczy.

Spada popularność Wołodymyra Zełenskiego i pojawia się Ołeksyj Arestowycz

Z drugiej strony frontu po raz pierwszy od początku rosyjskiego najazdu ukraińskie społeczeństwo zawahało się w swym poparciu dla Wołodymyra Zełenskiego. Dla większości Ukraińców coraz ważniejsze są bieda i korupcja niż wojna, choć przytłaczająca większość nie zgadza się na jej zakończenie bez odzyskania okupowanych terytoriów.

W Kijowie pojawiają się jednak ludzie, którzy rzucają wyzwanie zarówno samemu Zełenskiemu (co jeszcze pół roku temu było niemożliwe), jak i społecznym nastrojom.

Były doradca administracji prezydenckiej i dość popularny bloger Ołeksyj Arestowycz zgłosił już swą kandydaturę w wyborach prezydenckich (które na Ukrainie powinny odbyć się wiosną). Zaproponował zamrożenie konfliktu na dotychczasowej linii frontu (czego Kijów unikał dotychczas jak ognia). W zamian Ukraina miałaby zostać przyjęta do NATO, jednocześnie obiecując, że nie będzie próbowała odzyskać siłą okupowanych terenów.

Czytaj więcej

Wołodymyr Zełenski ma rywala. Były doradca zapowiada walkę o prezydenturę

Szanse Arestowycza w ewentualnej kampanii wyborczej nie są duże. Ale jego akcja jest symptomatyczna: przynajmniej część kijowskich polityków próbuje znaleźć wyjście ze ślepego zaułka wojny.

Nie będzie chwili oddechu, nim Putin nie wygra wyborów

Ukraińcy nie wiedzą jednak jak ominąć największe niebezpieczeństwo, a jest nim tradycyjna podstępność i obecnie już całkowity brak wiarygodności byłego kagebisty, czyli Władimira Putina. Możliwe, że Kreml obecnie wykonuje pewne pojednawcze gesty pod adresem Ukrainy, by uzyskać spokój przed marcowymi wyborami prezydenckimi. Jednocześnie jego armia pilnie potrzebuje chwili oddechu.

Czytaj więcej

Wojna na Ukrainie: Rosjanie nacierali w rejonie Wuhłedaru

Niezależnie od tego, że nikt w Rosji nie zwraca uwagi na straty wśród żołnierzy, powiększające się szybko ubytki grożą destabilizacją poszczególnych odcinków frontu. Dlatego wojsko też chciałoby chwili przerwy potrzebnej na ściągniecie rezerw. A tych nie będzie, nim Putin nie zostanie wybrany na kolejną kadencję. Kreml bowiem nie chce ogłaszać drugiej fali mobilizacji przed głosowaniem. Przy całym bowiem swoim lekceważeniu własnego społeczeństwa rządzący na Kremlu nie chcą ryzykować. A nuż Rosjanie się zdenerwują, tego nikt nie jest w stanie przewidzieć.

Na razie front zastygł, zbliża się błotnista jesień, a obie armie, społeczeństwa i kraje są coraz bardziej znużone.

Pierwsi swe obawy wypowiedzieli wojskowi. Ukraiński głównodowodzący gen. Walerij Załużny przestrzegł, że „ryzyko wojny pozycyjnej polega na tym, że może ona przeciągnąć się na lata i wyniszczyć państwo ukraińskie”.

Trwająca od czerwca ukraińska kontrofensywa utknęła po przejściu 17 kilometrów. Ale i druga strona nie może nazywać siebie zwycięską. Walki na przykład o Bachmut (zdobyty w końcu przez Rosjan) trwały dziesięć miesięcy. „O miasto wielkości sześć kilometrów na sześć” – jak opisał to Załużny.

Pozostało 90% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie polityczno - społeczne
Mariusz Błaszczak: Nie stać nas na polityczną walkę w kwestiach bezpieczeństwa
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Opinie polityczno - społeczne
Jacek Nizinkiewicz: Decyzja sądu nie uniewinnia Romanowskiego. Dowody są twarde
Opinie polityczno - społeczne
Patriotyzm po polsku. Czym jest polskość w XXI wieku?
Opinie polityczno - społeczne
Sławomir Sowiński: Ukryte polityczne marzenia
Opinie polityczno - społeczne
Zuzanna Dąbrowska: PSL-u miłe miejsce, po prawej od wejścia do Sejmu