Michał Szułdrzyński: Tańce wokół Konfederacji

Wokół prawicowej partii kręci się dziś cała polska polityka. Jako zagrożenie traktują ją zarówno PiS, jak i PO. Na ich nagłych ruchach Konfederacja zdaje się tylko zyskiwać.

Publikacja: 18.04.2023 03:00

Michał Szułdrzyński: Tańce wokół Konfederacji

Foto: Fotorzepa, Jakub Czermiński

Dobre notowania Konfederacji w badaniach opinii publicznej to trochę opowieść o samospełniającej się przepowiedni. Zaczęło się kilka tygodni temu, gdy w sondażach partia Sławomira Mentzena, Roberta Winnickiego i Krzysztofa Bosaka uzyskała dwucyfrowy wynik. Nagle wszyscy zaczęli się zastanawiać nad powodami tak nagłego wsparcia dla tej partii. Może przyczyną jest prosocjalny zwrot Donalda Tuska, a Konfederacja zaczęła zabierać jej wolnorynkowych wyborców? A może to dlatego, że Jarosław Kaczyński nakazał rządowi bezwarunkowe wsparcie Ukrainy, a Konfederacja od początku grała na zmęczenie wojną i niechęć do Ukraińców, a teraz zaczęła na tym zyskiwać?

Każdy miał własną teorię, a za wzrost notowań Konfederacji obwiniał tych, których bardziej nie lubił. Wszyscy zaczęli się nad wynikami konfederatów zastanawiać, co utrwalało poparcie dla ich partii. W badaniu IBRiS dla „Rzeczpospolitej” narodowa prawica może liczyć dziś na ponad 10 proc. i jest trzecią siłą polityczną w kraju.

Czytaj więcej

Na horyzoncie majaczy koalicja PiS i Konfederacji

Ale nie tylko komentatorzy zafiksowali się na Konfederacji. Można odnieść wrażenie, że kręci się wokół niej cała polityka – a szczególnie dwie największe partie. Donald Tusk wrzucił w zeszłym tygodniu do sieci filmik, w którym cytował słowa rolników: „najgorszy syf wjeżdża do naszego kraju”. Cytował też ostrzeżenie przed robakami, bakteriami i grzybami w zbożu z Ukrainy. A więc lider PO, która zarzuca PiS prorosyjskość i udawanie pomocy dla Ukrainy, krytykuje napływ płodów rolnych do Polski, który zarządziła Unia Europejska, a który miał pomóc walczącym Ukraińcom. Oczywiście Tusk chce uderzyć tu w PiS, kończąc film, że rządzą idioci i złodzieje, ale równocześnie flirtuje z Konfederacją: umiem skrytykować zanieczyszczone zboże z Ukrainy. Dlaczego to robi?

Bo afera zbożowa rozzłościła rolników i zaczęli życzliwie patrzeć na Konfederację, która wykorzystuje napięcia polsko-ukraińskie, by powiedzieć: „A nie mówiliśmy? Trzeba najpierw myśleć o interesie Polaków, a dopiero potem pomagać Ukrainie”. Tusk mówi więc rolnikom: mamy dla was ofertę, nie musicie zwracać się do Konfederacji.

Ale wokół Konfederacji kręci się też PiS. Uderzający w Ukrainę zakaz wwożenia do Polski żywności z Ukrainy jest podyktowany właśnie lękiem przed umacnianiem się Konfederacji. Widząc, że z powodu afery zbożowej nastroje rolników stają się antyukraińskie, PiS uznał, że może zaryzykować konflikt z Komisją Europejską, a także zaprzeczyć polityce zagranicznej prowadzonej przez ostatnie miesiące. Przecież to PiS miał pretensje do rządów, które nie chciały ostrzejszych sankcji wobec Rosji, tłumacząc, że stracą na tym ich gospodarki. To rząd PiS oburzał się na rządy, które nie chciały pomagać Ukrainie, zasłaniając się zmęczeniem wojną i kłopotami gospodarczymi. To premier Mateusz Morawiecki pełnił rolę głównego moralisty.

Ale gdy okazało się, że afera zbożowa może kosztować PiS wyborcze zwycięstwo, dokonał on natychmiastowego zwrotu. Z dnia na dzień wprowadził embargo nie tylko na ukraińskie zboże, ale na mięso, nabiał, owoce, a nawet na miód. Wszystko, by pokazać rolnikom, że poważnie traktuje ich interesy, a zarazem dać dowód, że gotów jest zrezygnować ze swej polityki wspierania Ukrainy, by wytrącić argumenty z ręki Konfederacji. To dlatego PiS wysyła sygnały, że nie chce już za darmo przekazywać Ukrainie broni, że za kolejne dostawy będzie już kazał sobie płacić. Wątpię jednak, by te tańce największych partii wokół Konfederacji przyniosły efekt. Paradoksalnie mogą tylko jej pomóc, bo pokazują, że potrafi ona narzucać tematy największym partiom. Jak na ugrupowanie, które nie ma nawet tuzina reprezentantów w Sejmie, to spory sukces.

Dobre notowania Konfederacji w badaniach opinii publicznej to trochę opowieść o samospełniającej się przepowiedni. Zaczęło się kilka tygodni temu, gdy w sondażach partia Sławomira Mentzena, Roberta Winnickiego i Krzysztofa Bosaka uzyskała dwucyfrowy wynik. Nagle wszyscy zaczęli się zastanawiać nad powodami tak nagłego wsparcia dla tej partii. Może przyczyną jest prosocjalny zwrot Donalda Tuska, a Konfederacja zaczęła zabierać jej wolnorynkowych wyborców? A może to dlatego, że Jarosław Kaczyński nakazał rządowi bezwarunkowe wsparcie Ukrainy, a Konfederacja od początku grała na zmęczenie wojną i niechęć do Ukraińców, a teraz zaczęła na tym zyskiwać?

Pozostało 84% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie polityczno - społeczne
Michał Kolanko: Dlaczego kampania w USA jest niczym zastępcze wybory w Polsce
Opinie polityczno - społeczne
Paweł Łepkowski: Kamala Harris może być większym kłopotem dla demokratów niż Joe Biden
Opinie polityczno - społeczne
Zbigniew Lewicki: J.D. Vance wiceprezydentem USA to przejaw geniuszu Donalda Trumpa
Opinie polityczno - społeczne
Roman Kuźniar: Joe Biden rezygnuje zbyt późno. Druga kadencja Trumpa może być jeszcze gorsza
Opinie polityczno - społeczne
Paweł Swianiewicz: Coraz mniej samorządu w samorządzie. Czy ta tendencja będzie odwrócona?