Czwartkowa decyzja kierownictwa Europejskiego Banku Centralnego była dla pogrążonej w kryzysie unijnej gospodarki jak otwarcie okna w dusznym pomieszczeniu. Albo zastrzyk morfiny dla przewlekle chorego. Przez chwilę polepszyło się samopoczucie, euro umocniło się wobec dolara, giełdy ruszyły w górę, w dół rentowności hiszpańskich czy włoskich obligacji. Skąd taka fala optymizmu? EBC podjął decyzję, na którą politycy czekali od wielu miesięcy – postanowił skupywać obligacje państw, których koszty długów pożerają ich budżety, przede wszystkim Hiszpanii i Włoch. Dlaczego? Bo często zdarza się, że gdy kraje te potrzebują pieniędzy i urządzają aukcje obligacji, ich oprocentowanie podbijają spekulanci, którzy chcą na długach jak najwięcej zarobić i zmuszają rządy do płacenia drakońskich odsetek od długów. Jeśli EBC będzie mógł na rynku odkupywać w nieograniczonej ilości obligacje tych krajów, dostanie do ręki ważny instrument do obniżania kosztów długów tych krajów.