Reklama

Brzydkie słownictwo wschodnich dyplomatów - felieton Andrzeja Łomanowskiego

Próba uspokojenia manifestantów przed rosyjską ambasadą w Kijowie przez ukraińskiego ministra spraw zagranicznych Andrija Deszczycę doprowadziła Kreml do furii i wzajemnych oskarżeń, kto jest większym chuliganem.
Andrzej Łomanowski

Andrzej Łomanowski

Foto: Fotorzepa, Andrzej Bogacz Bogacz Andrzej

Pechowy minister, próbując uspokoić tłum, zaintonował znaną i bardzo popularną (nie tylko na Ukrainie) przyśpiewkę kibiców piłkarskich „Putin ch...!". Rozradowany tłum nagrodził go oklaskami, a potem zaczął śpiewać, rezygnując z obrzucania budynku kamieniami i farbą. Rosyjski kolega Deszczycy Siergiej Ławrow powiedział o nim: „ta osoba", i dodał: „więcej nie mam o czym z nim rozmawiać". Kreml jeszcze nie sformalizował żądania odwołania Ukraińca za obrażenie Władimira Putina, ale pewnie stanie się to wkrótce.

Czytaj bez ograniczeń RP.PL

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

- dostęp do wszystkich treści na serwisie RP.PL,
- Plus Minus – treści publicystyczno-reporterskie,
- 2 newslettery dla subskrybentów,
- w subskrypcji rocznej – dodatkowo magazyny Nauka i Historia
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama