Reklama

Ryszard Czarnecki: Polska musi się zbroić

Nasze położenie oraz ewentualne zagrożenia powodują, że musimy się liczyć z możliwością prowadzenia klasycznych działań zbrojnych, ale też udziału w konfliktach „poniżej granicy wojny”, czyli formalnie wojny nie ma, ale faktycznie są prowadzone działania militarne – pisze europoseł PiS.

Publikacja: 19.02.2015 00:01

Ryszard Czarnecki

Ryszard Czarnecki

Foto: Fotorzepa, Danuta Matłoch

Z powodu zmian w otoczeniu geostrategicznym Polska zaczęła w końcu zwiększać wydatki wojskowe. Tempo tego wzrostu powinno być jednak znacznie szybsze. Z tym że sam wzrost wydatków nie przekłada się automatycznie na wzrost potencjału bojowego sił zbrojnych. Zakupy uzbrojenia trzeba prowadzić mądrze, uwzględniając zagrożenia i własny potencjał przemysłowy.

Interesujący partner

Zasadnicze problemy, które należy rozwiązać, są – moim zdaniem – następujące:

1. Określenie optymalnego profilu uzbrojenia Wojska Polskiego, a więc docelowych klas i kategorii uzbrojenia, które powinno ono posiadać;

2. Wyznaczenie priorytetów dotyczących zakupów uzbrojenia, czyli obszarów, w których należy inwestować w jego najnowocześniejsze typy oraz tych, gdzie z przyczyn ekonomicznych musimy się zadowolić uzbrojeniem jedynie przyzwoitej jakości.

3. Zdefiniowanie preferowanych źródeł pozyskiwania uzbrojenia, a więc przede wszystkim określenie, które jego kategorie powinny być bezwzględnie produkowane w kraju, a w przypadku których dostawcy zewnętrzni mogą (lub powinni) być brani pod uwagę.

Musimy wszak pamiętać, że Polska jest interesującym partnerem dla zagranicznego przemysłu zbrojeniowego. Z obecnymi wydatkami inwestycyjnymi rzędu 2 mld euro rocznie i pożądaną perspektywą znacznego ich powiększenia Rzeczpospolita staje się rynkiem atrakcyjnym nawet dla największych koncernów międzynarodowych. Jednocześnie nadal nie będzie w stanie modernizować całości uzbrojenia w jednakowym tempie i w pożądanym zakresie. Wyznaczenie priorytetów ma więc kluczowe znaczenie. Priorytetem jest – i musi być – korzystanie z krajowej zbrojeniówki, ale zewnętrzne uzupełnienia są oczywistością.

Nie żegnać się z żadną bronią

Zacznijmy od docelowego profilu uzbrojenia Wojska Polskiego. Nasze położenie oraz ewentualne zagrożenia militarne powodują, że musimy się liczyć z możliwością prowadzenia klasycznych działań regularnych, ale też udziału w konfliktach „poniżej granicy wojny" (formalnie wojny nie ma, ale faktycznie są prowadzone działania militarne – vide Krym czy Donbas).

Nasze siły zbrojne powinny zatem posiadać wszystkie podstawowe typy uzbrojenia konwencjonalnego. Rezygnacja z niektórych zdolności (i typów uzbrojenia) wzorem na przykład Holandii, która w praktyce pozbyła się wojsk pancernych (i czołgów), jest w warunkach polskich zupełnie nieuzasadniona.

Reklama
Reklama

Czołgi, systemy artyleryjskie (w tym z amunicją precyzyjną), środki naziemnej OPL (obrona przeciwlotnicza), cała gama środków przeciwpancernych, samoloty i śmigłowce bojowe, a także nawodne okręty uderzeniowe i okręty podwodne powinny pozostać w uzbrojeniu Wojska Polskiego w proporcji umożliwiającej wypełnianie przyjętych zdolności obronnych. Przy wyborze parametrów taktyczno-technicznych nowo nabywanego sprzętu jego dostosowanie do operowania na europejskim teatrze działań powinno mieć podstawowe znaczenie.

Jednocześnie należy pozyskać typy uzbrojenia umożliwiające stworzenie minimalnego, wiarygodnego potencjału odstraszającego (pisałem o tym na łamach „Rzeczpospolitej" z 2 października 2014 r. w artykule „Wiarygodnie odstraszać wroga") – a więc przede wszystkim pociski manewrujące wystrzeliwane z samolotów i okrętów podwodnych, być może także pociski operacyjne bazowania lądowego. Uzbrojenie to powinno pozwolić na skuteczne zwalczanie celów o znaczeniu operacyjnym i strategicznym (centra dowodzenia, węzły komunikacyjne, infrastruktura krytyczna) na odległość nawet do 1000 km.

Leopard 2 na początek

Oczywiście Polski nie stać na szybki zakup setek nowych czołgów czy samolotów bojowych. Ale biorąc pod uwagę nasze możliwości i scenariusze potencjalnych konfliktów, musimy wyznaczyć priorytety zakupów uzbrojenia. I tak bez wątpienia należy jak najszybciej przeprowadzić modernizację systemu naziemnej obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej, jak najszybciej doprowadzając do końca otwarte już postępowania przetargowe.

Przyspieszeniu muszą ulec programy produkcji nowych systemów artyleryjskich. Spośród szeregu projektów ujmowanych razem jako „program pancerny", oprócz szybkiego uruchomienia modernizacji czołgów Leopard 2, najważniejsze jest, aby wojska lądowe otrzymały jak najszybciej nowy bojowy wóz piechoty. Ten projekt winien stać się absolutnym priorytetem.

Konieczne jest też masowe wprowadzenie do uzbrojenia nowego typu indywidualnej broni przeciwpancernej (granatników). Na skandal zakrawa fakt, że polscy żołnierze nadal posługują się mocno podstarzałymi granatnikami RPG-7, nie mając nawet do nich nowoczesnej amunicji.

Reklama
Reklama

Należy kontynuować prace nad następcą przenośnych zestawów przeciwlotniczych GROM, które udaje nam się z sukcesem eksportować. W przypadku znacznego zwiększenia środków na zakupy uzbrojenia należy wrócić też do koncepcji dalszego powiększenia sił powietrznych o kolejne jedną–dwie eskadry samolotów bojowych, być może nowszej niż F-16 generacji.

Oddzielnym wyzwaniem jest modernizacja Marynarki Wojennej. Zakładany zakup nowych okrętów podwodnych oraz trzech typów małych i średnich okrętów nawodnych musimy traktować jako niezbędne minimum. W wypadku dostępności zwiększonych środków trzeba pomyśleć co najmniej o czwartym okręcie podwodnym. Projektowane obecnie okręty patrolowe i obrony wybrzeża winny być budowane z założeniem da się zwiększyć ich możliwości bojowe poprzez wyposażenie w nowe typy uzbrojenia.

Snując ambitne plany zbrojeniowe, winniśmy jednocześnie jak najszybciej zniwelować narosłe przez ostatnie lata zaniedbania w kwestii bieżącego zaopatrzenia wojska w nowoczesne środki bojowe. Brak amunicji artyleryjskiej i czołgowej nowej generacji stawia pod znakiem zapytania możliwości bojowe wojsk lądowych. Uzupełnienie ich zapasów musi być traktowane jako priorytet równoległy do zakupów nowych typów broni.

Jeśli chodzi o źródła dostaw uzbrojenia, musimy mieć świadomość, że nie wszystko możemy opracować i wyprodukować w kraju. Broń importują nawet państwa znacznie od Polski bogatsze. Chodzi jednak o to, aby zakupy zagraniczne prowadzić w sposób, który nie tylko przyniesie korzyści ekonomiczne (polonizacja importowanego uzbrojenia), ale też zapewni nam jak największą niezależność w razie, gdyby trzeba było użyć takiej broni w warunkach konfliktu zbrojnego. Oznacza to, że wymagania dotyczące polonizacji broni kupowanej za granicą powinny, jako warunek konieczny, obejmować ustanowienie zdolności do prowadzenia na terytorium Polski jak najpełniejszej jej obsługi i napraw, w tym lokalnej produkcji przynajmniej części podzespołów i większości części zamiennych.

Przede wszystkim jednak trzeba zapewnić możliwość produkowania w Polsce wszystkich podstawowych typów uzbrojenia, w tym całości uzbrojenia lekkiego (broń strzelecka), przenośnego przeciwpancernego i przeciwlotniczego (granatniki i wyrzutnie rakiet), systemów dowodzenia i łączności oraz podstawowych typów amunicji wszystkich kalibrów.

Silniejsze państwo

Reklama
Reklama

W przypadku decyzji o konstruowaniu i produkcji nowych typów uzbrojenia w Polsce oprócz wskazanych wyżej przesłanek decydować powinny: istniejący potencjał przemysłowy (należy inwestować w te dziedziny, w których kompetencje polskiej zbrojeniówki są najwyższe, np. radiolokacja czy optronika), efekt skali (warto się pokusić o samodzielną budowę nowej broni tam, gdzie krajowy popyt będzie duży) oraz potencjalne możliwości eksportu. Prowadzone w kraju prace badawczo-rozwojowe muszą zostać bardziej skoncentrowane. Trzeba się skupić na kilku wybranych, strategicznych programach, dofinansowując je znacznie powyżej obecnego poziomu, zamiast być może obecnego rozpraszania inwestycji.

Ministerstwo Obrony Narodowej powinno przy tym kontrolować wszystkie programy badawczo-rozwojowe mające na celu opracowanie konkretnego typu uzbrojenia kosztem NCBiR (Narodowe Centrum Badań i Rozwoju). Centrum winno się zaś skupić na prowadzeniu badań o charakterze bardziej podstawowym, opracowując technologie, które mogłyby być zastosowane w przemyśle zbrojeniowym. Oczywiście powinny podążyć za tym korekty regulacji prawnych i budżetowych. Bez przeprowadzonych zmian, które proponuję, nasza armia – a więc i nasze państwo – będzie słabsza.

Autor jest europosłem PiS, wiceprzewodniczącym Parlamentu Europejskiego, byłym ministrem ds. integracji europejskiej. Przez ponad siedem lat zasiadał w podkomisji bezpieczeństwa i obrony PE.

Opinie polityczno - społeczne
Piotr Pałka: Polska 2050 już wybrała przewodniczącą. Tylko o tym nie wie
Opinie polityczno - społeczne
Dr hab. Krzysztof Wasilewski: Jak Donald Trump kreuje rzeczywistość za pomocą memów
Opinie polityczno - społeczne
Jan Zielonka: Donald Trump w Davos jak w kabarecie Olgi Lipińskiej
Opinie polityczno - społeczne
Janusz Lewandowski: Zbigniew Ziobro z Viktorem Orbánem niszczą tysiącletnie braterstwo Polski i Węgier
Opinie polityczno - społeczne
Jerzy Surdykowski: Rada Pokoju Donalda Trumpa, czyli Karol Nawrocki w krainie czarów
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama