Bruksela dla silnych i bogatych

Tylko naiwni mogli wierzyć, że Janusz Lewandowski, polski komisarz, ułoży samodzielnie projekt budżetu Unii Europejskiej na lata 2014 – 2020. Wiedzą to wszyscy, którzy znają zasady podejmowania decyzji w UE

Aktualizacja: 09.02.2011 20:59 Publikacja: 09.02.2011 20:59

Ta sprawa jest tak ważna, że nie było szans na to, by główną rolę odegrał w niej Polak tylko dlatego, że pełni urząd komisarza ds. budżetu.

Podobnie było przed kilkoma laty, gdy ustalano perspektywę budżetową na obecne lata. Wtedy również ówczesna komisarz ds. budżetu Litwinka Dalia Grybauskaite nie miała wiele do powiedzenia. Od decyzji odsunięto wówczas również Janusza Lewandowskiego, który był szefem Komisji Budżetowej europarlamentu. Stworzono specjalną tymczasową komisję, na której czele stanął Niemiec.

Przypomnę, że obecna perspektywa budżetowa Unii to plan wydania 864 miliardów euro – a to wymaga decyzji na najwyższym szczeblu.

Czy wobec tego oznacza to, że Janusz Lewandowski jest figurantem liczącym słupki, których wysokość wyznaczają inni? Nie. Zajmuje on bardzo ważne stanowisko i na pewno liczą się z nim w Brukseli. Ale to za mało, by się spodziewać, że sam Lewandowski załatwi Polsce pieniądze, jakie byśmy chcieli. A nasz plan to co najmniej utrzymanie obecnego poziomu finansowania, czyli 67 miliardów euro w ciągu siedmiu lat.

Kraj, który chce mieć pewność, że jego potrzeby zostaną zaspokojone, nie może mieć w Unii jednego czy nawet kilku wysokich urzędników. Musi być państwem, którego intencje są jasno sprecyzowane. Tymczasem Polska otworzyła kilka frontów i nie może się zdecydować, która sprawa jest dla niej najważniejsza.

Wbrew zobowiązaniom nie jesteśmy w strefie euro. Nasze finanse publiczne są w opłakanym stanie i cały czas prosimy Brukselę o ulgowe traktowanie. Mamy kłopoty z ochroną środowiska oraz z Rosją. Usiłujemy załatwić tyle spraw naraz, że nie ma szans, by nam się to udało.

W Brukseli szanuje się państwa bogate i takie, które wiedzą, czego chcą. Tymczasem odkąd przyjęto nas do Unii, nie udało się nam wyraźnie określić celu, do którego dążymy.

Opinie Ekonomiczne
Krzysztof A. Kowalczyk: A więc wojna. Donald Trump zadaje cios Europie
Opinie Ekonomiczne
Andrzej Wojtyna: Uważajmy! Nowy prezydent wskaże nowego prezesa NBP
Opinie Ekonomiczne
Mikołaj Fidziński: Platformo, chwalić też się trzeba umieć
Opinie Ekonomiczne
Dan Jørgensen: Koniec z energetycznym szantażem Rosji
Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Jak zostać prezydentem