Ministerstwo Finansów zakłada, że wskaźnik długu liczony na potrzeby ustawowego progu 55 proc. wyniesie w 2027 roku 54,8 proc. PKB – zaledwie 0,2 pkt proc. poniżej ustawowej granicy. Rada Fiskalna ocenia ryzyko jej przekroczenia już w 2027 r. jako bardzo wysokie, a ryzyko przekroczenia konstytucyjnej granicy 60 proc. jako wysokie w 2028 r. i bardzo wysokie w latach 2029-2030.

Gwałtowna korekta budżetu jest kosztowna dla gospodarki i społeczeństwa

To nie są tylko progi ostrzegawcze. Po przekroczeniu 55 proc. ustawa ogranicza swobodę kształtowania kolejnego budżetu i wymaga programu sanacyjnego. Przy 60 proc. rygory są jeszcze ostrzejsze.

Dlatego wcześniejsza i stopniowa konsolidacja jest zwykle mniej kosztowna dla gospodarki i społeczeństwa niż gwałtowna korekta wymuszona później przez reguły fiskalne. Pozwala jeszcze wybrać tempo zmian i ich strukturę.

Czytaj więcej

Sławomir Dudek: Finanse publiczne jadą na łysych oponach. A przed nami ostre zakręty

Budżet na 2027 r. staje się więc ostatnią realną okazją, by zacząć hamować wzrost długu, zanim tempo korekty zaczną wyznaczać same reguły.

Te 0,2 pkt proc. do progu to około 9 mld zł. Wystarczy wyższy dług albo niższy od zakładanego nominalny PKB, by ten margines zniknął. Dla porównania, w latach 2023-2024 wykonany deficyt budżetu państwa przekraczał pierwotny plan odpowiednio o około 17,6 mld zł i 27 mld zł. To nie bufor bezpieczeństwa, ale margines błędu.

Foto: rp.pl/Weronika Porębska

Trzy sposoby na radzenie sobie z długiem. Można zmienić bezpiecznik

Jeśli próg 55 proc. zostanie przekroczony w 2027 r., dowiemy się o tym w 2028 r., a wynikające z tego ograniczenia zaczną kształtować budżet na 2029 r. W takim scenariuszu nowy rząd rozpoczynałby kadencję nie od realizacji własnego programu, ale od korekty narzuconej przez ustawę.

Są trzy drogi wyjścia z tej sytuacji. Pierwsza: zacząć konsolidację wcześniej. Można jeszcze wybrać jej tempo i rozłożyć korektę pomiędzy wydatki, dochody i reformy, zamiast kumulować ją w krótkim czasie.

Druga: karawana jedzie dalej. Trudne decyzje odkładamy, dług rośnie, a problem przechodzi na kolejny rząd. Wtedy jednak swoboda wyboru będzie już znacznie mniejsza.

Trzecia: zmienić sam bezpiecznik. Próg 55 proc. zapisany jest w ustawie, więc można go zmienić, a nawet znieść zwykłą ustawą. Nie usuwa to jednak problemu długu. Pozostaje konstytucyjna granica 60 proc., której zwykłą ustawą zmienić nie można.

Tu finanse publiczne spotykają się z polityką. Jeśli po wyborach rząd i prezydent będą współpracować, łatwiej będzie przeprowadzić konsolidację lub zmienić reguły fiskalne. Przy konfliktowej kohabitacji między rządem a prezydentem –  takiej jak obecnie – pole manewru będzie mniejsze. Ustawa budżetowa nie podlega prezydenckiemu wetu, ale ustawy podatkowe – już tak, nawet jeśli oparto na nich plan dochodów.

Największe ryzyko pojawi się jednak, jeśli oba progi nałożą się w jednym cyklu politycznym. Korekta po przekroczeniu progu 55 proc. zaczęłaby kształtować budżet na 2029 r. A według Rady Fiskalnej właśnie wtedy ryzyko przekroczenia konstytucyjnych 60 proc. będzie już bardzo wysokie.

Powstaje więc ryzyko kumulacji progów – inaczej niż w totolotku, nie wygranej, lecz kosztów korekty. Zamiast łagodnego hamowania pojawia się ryzyko gwałtownej korekty fiskalnej.

Czytaj więcej

Moody’s ostrzega Polskę: nie obchodźcie reguł fiskalnych

Dlatego 2027 r. może być ostatnim rokiem rzeczywistego wyboru: między łagodniejszą korektą rozpoczętą wcześniej, trudniejszą korektą wymuszoną później a poluzowaniem reguł fiskalnych, które odsunie ustawowe ograniczenia, ale nie rozwiąże problemu narastającego długu.

Warto więc zapamiętać: w takim scenariuszu następny rząd odziedziczy znacznie mniej przestrzeni fiskalnej. Dlatego jednym z kluczowych kryteriów oceny programów wyborczych powinno być nie to, czy „pieniądze są” czy „pieniędzy nie ma”, ale czy obietnice da się zrealizować przy obowiązujących regułach fiskalnych.

Na razie karawana jedzie dalej.

O autorze

Prof. Paweł Wojciechowski

Autor jest głównym ekonomistą Business Centre Club i byłym ministrem finansów